Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Moje przemyślenia o konwersji

Dział przeznaczony w szczególności dla osób zainteresowanych Luteranizmem, które chcą uzyskać informacje w podstawowych kwestiach

Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Robbert » Wt lut 19, 2019 22:30

Cześć Wszystkim,

jak większość poszukujących, od pewno czasu dość intensywnie zastanawiam się nad zmianą wyznania i trochę już na ten temat poczytałem, ale do tej pory były to ogólne pozycje jak "Porównanie wyznań" wyd. Jednota, czy "Luterański katechizm dla dorosłych".

Cieszę się, że mogę tutaj na forum znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, zwłaszcza na te, które mnie samemu nie przyszły mi do głowy :wink:

Nie wiem, skąd we mnie pragnienie poznania Waszego wyznania, do tej pory dobrze odnajdywałem się w swoim kościele i jestem członkiem wspólnoty "Ruch światło i życie". W każdym razie pojawiło się to we mnie i nie odpuszcza. Ważna jest dla mnie sprawa osobistej relacji z Bogiem, kwestia nauki o usprawiedliwieniu i tego, że Jezus umarł za nasze grzechy, a my jesteśmy pewni tego nie dygocząc o swoje zbawienie.

Nachodzą mnie takie myśli, bo uczestnicząc w Mszy św. ciągle zastanawiam się nad łaską uświęcającą wynikającą z odbytej spowiedzi (gdzie ten stan długo nie trwa tak naprawdę) i fakt, że kościele katolickim akcentuje się to, że mimo że Jezus umarł za nasze grzechy, to tak naprawdę nic nie jest przesądzone. W co Wy wierzycie?

Z tego co, wyczytałem do tej pory, to kojarzę luteran z wdzięcznością wobec Jezusa za zbawienie, dobrze to rozumiem?

Wiem, że było to już kilkakrotnie poruszane na forum, ale dlaczego tak rzadko przyjmuje się u Was Jezusa w Wieczerzy Pańskiej? To dla mnie kluczowa kwestia, bo przecież On oddał się nam i prosił, by czynić to na Jego pamiątkę. Jak się na to zapatrujecie?

Doktryna konsubstacjacji – nie umiem się do tego, jak na razie, przekonać, biorąc pod uwagę, że w obu kościołach uważa się, że Jezus JEST obecny. Wiem, że czas jest pojęciem względnym (nie wgłębiając się w zawiłe kwestie teologiczne), ale jestem ciekaw opinii tych osób, które dokonały konwersji, choć praktykowały i miały "wiarę" (o ile takie osoby są).

Jak wygląda u Was kwestia spowiedzi? Dla katolika spowiedź jest kluczowa, zależy od tego przyjęcie Komunii oraz dobra śmierć (i dostanie się do nieba, umierając w stanie łaski uświęcającej). Jak Wy, konwertyci, to postrzegacie? Dla mnie byłaby to zmiana mentalności, z usznej na wspólnotową... i czy aby na pewno...

Lubię chodzić do kościoła na Mszę i brakowałoby mi często przyjmowania Jezusa w Komunii, w moim mieście jest filiał parafii z Rybnika i nabożeństwa odbywają się co drugą niedzielę, a Wieczerza Pańska jest w ostatnią niedzielę miesiąca.

Jeśli dotarliście do tego miejsca, to dziękuję Wam, dużo mnie kosztowało podzielenie się tym, bo jak pisałem na początku, nie miałem dotychczas przemyśleń dogmatycznych i dotyczących mojego zbawienia, Jezus zawsze był dla tym ważny, a teraz ktoś mi w środku woła "sprawdź". Dużo się modliłem w moich wątpliwościach o jakieś oświecenie i czuję, że mam spróbować dalej pytać.

Pozdrawiam
Robert
Robbert
 
Posty: 7
Dołączył(a): N lut 17, 2019 21:34
wyznanie: rzymsko-katolickie
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Aleksander » Śr lut 20, 2019 08:33

Fajnie, że podzieliłeś się swoimi przemyśleniami.
Nie wszyscy są tutaj z KEA. Tak np. jestem członkiem niewielkiej denominacji luterańskiej w Anglii - ELCE. W naszym zborze komunia jest każdej niedzieli. Z czego bardzo się cieszę, dlatego że wierzę, że Eucharystia jest punktem kulminacyjnym służby Bożej w czasie spotkania ludu i Boga. Nasze nabożeństwa nazywają się " Divine Service" - Służba Boża.
Wstawię wypowiedź ks Jakuba Retmaniaka na temat tego czym jest sakrament w rozumieniu luterańskim, którą można znaleźć na forum:

Odpowiedź jest prosta jak budowa cepa :), ale najpierw jedna mała uwaga - mam nadzieję, że nie namieszam zbytnio. Luteranizm nie uznaje konsubstancjacji. To że luteranie przyjmują konsubstancjację należy raz na zawsze wrzucić między mity i bajeczki około-ewangelickie. Luterańska nauka o Komunii to Unia Sakramentalna, albo po prostu realna obecność.

Jednak odnosząc się do sedna problemu. Luterańska nauka opiera się wyłącznie na słowach naszego Pana: (26) A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. (27) Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; (28) albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów. Mt 26,26-28.

Jezus użył słów JEST. W rozumieniu rzymskokatolickim chleb/wino PRZEMIENIAJĄ SIĘ W ciało/krew. W rozumieniu reformowanym chleb/wino SYMBOLIZUJĄ ciało/krew. Zaś w rozumieniu luterańskim chleb/wino SĄ ciałem/krwią.

Tak jak człowiek-Jezus Chrystus jest Bogiem. A Bóg Jezus Chrystus jest człowiekiem. Tak też i ciało jest chlebem (J 6,55a), a chleb jest ciałem (patrz Słowa Ustanowienia), no i krew jest winem (J 6,55b), a wino krwią (patrz Słowa Ustanowienia). :)
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1476
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Grzegorz » Śr lut 20, 2019 16:50

Cześć, w wolnej chwili dłużej odpiszę jak to u mnie było przy konwersji ;)
Avatar użytkownika
Grzegorz
 
Posty: 839
Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48
Lokalizacja: Warszawa
wyznanie: KEA
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez blaisee » Śr lut 20, 2019 19:28

W mojej parafii komunia jest co tydzien, natomiast w moim rodzinnym miescie jest tylko filial i tam komunia tez jest tylko raz w miesiacu. Wiec wszystko zalezy od kosciola.
blaisee
 
Posty: 266
Dołączył(a): N lut 01, 2015 19:55
wyznanie: protestanckie
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Grzegorz » So lut 23, 2019 18:17

Robbert napisał(a):Ważna jest dla mnie sprawa osobistej relacji z Bogiem, kwestia nauki o usprawiedliwieniu i tego, że Jezus umarł za nasze grzechy, a my jesteśmy pewni tego nie dygocząc o swoje zbawienie.

Nachodzą mnie takie myśli, bo uczestnicząc w Mszy św. ciągle zastanawiam się nad łaską uświęcającą wynikającą z odbytej spowiedzi (gdzie ten stan długo nie trwa tak naprawdę) i fakt, że kościele katolickim akcentuje się to, że mimo że Jezus umarł za nasze grzechy, to tak naprawdę nic nie jest przesądzone. W co Wy wierzycie?


Zasadniczo nasz los nie jest przesądzony, chociaż możemy z dużą dozą ufności spodziewać się zbawienia. W Piśmie Świętym odnajdujemy zarówno napomnienia do pokuty, jak i zapewnienia, że Bóg pragnie naszego zbawienia. Sednem ewangelickiej pobożności jest położenie zaufania nie w swoich siłach, lecz w sile Boga. Jeżeli oddajemy się Bogu to ufamy, że on doprowadzi nas do zbawienia. Wobec ucisku ubogich, Wobec jęku biednych Teraz powstanę, mówi Pan, Zgotuję zbawienie temu, kto pragnie. [Ps 12, 6]. Owo oddawanie się Bogu jest codziennym procesem, a nie jednorazowym momentem.

Z tego co, wyczytałem do tej pory, to kojarzę luteran z wdzięcznością wobec Jezusa za zbawienie, dobrze to rozumiem?


Miło, że tak nas kojarzysz ;) Dla mnie jest to ważny aspekt, choć muszę przyznać, że nie zawsze ten motyw wdzięczności jest mocno akcentowany w naszym Kościele.

Wiem, że było to już kilkakrotnie poruszane na forum, ale dlaczego tak rzadko przyjmuje się u Was Jezusa w Wieczerzy Pańskiej? To dla mnie kluczowa kwestia, bo przecież On oddał się nam i prosił, by czynić to na Jego pamiątkę. Jak się na to zapatrujecie?


Ja staram się przystępować tak często jak to możliwe. W Warszawie mamy Komunię w każdą niedzielę. W naszym Kościele jest spora rozbieżność pod tym względem, w niektórych parafiach Eucharystia jest raz w miesiącu.

Doktryna konsubstacjacji – nie umiem się do tego, jak na razie, przekonać, biorąc pod uwagę, że w obu kościołach uważa się, że Jezus JEST obecny. Wiem, że czas jest pojęciem względnym (nie wgłębiając się w zawiłe kwestie teologiczne), ale jestem ciekaw opinii tych osób, które dokonały konwersji, choć praktykowały i miały "wiarę" (o ile takie osoby są).


Nasz Kościół nie naucza o konsubstancjacji. To jest próba ujęcia luterańskiej teologii w kategoriach katolickich, ale my sami mówimy raczej o "unii sakramentalnej" - Chleb i Wino są połączone z Ciałem i Krwią Chrystusa, a jest to tak ścisłe połącznie, że spożywając ziemski pokarm spożywamy jednocześnie pokarm niebiański. Chrystus mówi: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. [Mt 26, 26], a apostoł Paweł o korzystaniu z Eucharystii powiada: tak niech je z chleba tego [1 Kor 11, 28]. Tak więc jemy zarówno chleb jak i Ciało. Podobnie Chrystus mówi: to jest krew moja [Mt 26, 28], ale zaraz potem dodaje, że spożywany jest owoc winorośli [Mt 26, 29]. Tak więc pijemy zarówno wino jak i Krew.

Jak wygląda u Was kwestia spowiedzi? Dla katolika spowiedź jest kluczowa, zależy od tego przyjęcie Komunii oraz dobra śmierć (i dostanie się do nieba, umierając w stanie łaski uświęcającej). Jak Wy, konwertyci, to postrzegacie? Dla mnie byłaby to zmiana mentalności, z usznej na wspólnotową... i czy aby na pewno...


Zmiana tej mentalności zaczęła się dla mnie jeszcze w obrębie Rzymskiego Kościoła. Przeczytałem kiedyś artykuł (przepraszam, że nie dam teraz linku, to było lata temu), gdzie autor wyjaśniał katolickiemu czytelnikowi, że do odpuszczenia ciężkich grzechów konieczne jest wyspowiadanie się u księdza, ale odpuszczenie grzechów lekkich można uzyskać w bezpośredniej modlitwie przed Bogiem. Zacząłem to praktykować, a do spowiedzi chodziłem, gdy zdarzyło mi się zrobić coś "poważniejszego". Gdy potem uczestniczyłem w ewangelickich nabożeństwach to absolucję (odpuszczenie) udzielaną przez księdza wszystkim wiernym traktowałem tak samo jak tę udzielaną przez księdza w prywatnej spowiedzi. Jedyna różnica polegała na tym, że nie wypowiadałem głośno swoich grzechów, ale przecież Bóg o nich wie. Nie pamiętam, żeby to przejście wywołało u mnie jakieś szczególne opory.

Nawiasem mówiąc, w Rzymskim Kościele też istnieje taka furtka - w sytuacjach krytycznych, takich jak zagrożenie życia, ksiądz może odpuścić grzechy bez wysłuchania spowiedzi, jeśli czas i okoliczności na to nie pozwalają. Takie odpuszczenie grzechów jest jednak ważne tylko wtedy, jeśli wierny podejmie postanowienie, że w przyszłości wyspowiada się prywatnie z tych grzechów, o ile będzie mieć na to szansę. [KKK 1483]
Avatar użytkownika
Grzegorz
 
Posty: 839
Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48
Lokalizacja: Warszawa
wyznanie: KEA
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Robbert » Pn lut 25, 2019 12:00

Dziękuję Wam za odpowiedzi, zwłaszcza Tobie Grzegorz, trochę mi to pomogło.

Wczoraj byłem ponadto na swoim pierwszym nabożeństwie w kaplicy w moim mieście i tym też chciałbym się z Wami podzielić.

A więc od początku :) Było 12 osób, czego się nie spodziewałem. Na początku wysiadł prąd, a ksiądz skrócił nabożeństwo, żeby nikt nie marzł, no ok...

W każdym razie utwierdziłem się, że ta droga jest właściwa i bardzo mi się podobało. Teraz już wiem, co znaczy zwiastowanie Słowa Bożego i jak bardzo w kościele katolickim to jest zawoalowane.

Wszystko byłoby ok, ale zaskoczyła mnie trochę postawa księdza. Owszem, przywitał się i zagadnął po nabożeństwie, opowiedziałem mu krótko o sobie i spytałem o spotkanie dla zainteresowanych, a on powiedział, że każdego odsyła do internetu, na stronę luteranie.pl i tam mam sobie poczytać i wrócić. Na co ja odpowiedziałem, że już dość sporo poczytałem i mam konkretnie pytania, natomiast ksiądz odparł, że nie jest z Raciborza, tylko z Rybnika i mam sobie pochodzić rok lub dwa i "poznać" parafię i że się nie spotyka tak "o".

Zapytany, czy odprawia nabożeństwa pasyjne (o to też chciałem spytać i tutaj, zatem jak to u Was jest? Są czy nie?) odparł, że nie, bo, jak widzę, tu jest diaspora, więc jeśli chcę, to mam sobie jechać na Śląsk Cieszyński i tam mogę sobie chodzić, jeśli chcę, na takie nabożeństwa.

Czy kiedy Wy poszukiwaliście, ksiądz też Was tak zbywał? Dziwi mnie trochę. Ale (na szczęście) w niczym nie umniejsza temu wydarzeniu, w którym uczestniczyłem, choć liczyłem na Sakrament Ołtarza, którego nie było (a powinien być).

Pozdrawiam
Robert
Robbert
 
Posty: 7
Dołączył(a): N lut 17, 2019 21:34
wyznanie: rzymsko-katolickie
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez ondre » Pn lut 25, 2019 15:08

Witaj Robbert! :)
Może zacytuję w tym wątku, bo aż się to prosi dane GUS z 16 04 2013r. 71 tys luteran w Polsce!!!!!!!!
obecnie wg rocznika statystycznego GUS z 2017r. 61 tys!!!!!! Czy są nowsze dane? nie wiem, ale jeżeli są to tylko na minus! założę się!!
Co jest tego przyczyną? każdy może coś powiedzieć co ma na myśli! Jedni powiedzą ogólnoświatowe zeświecczenie ludzi, jedni działalność biskupa kościoła i konsystorza, ini to lub tamto!
A ja powiem, że przyczyną jest to co TY piszesz! Całkowity brak zainteresowania ludźmi poszukującymi i ludźmi którzy są niestali ale potrzebują słowa Bożego!Mnie osobiście się wydaje że w tej denominacji proboszczom i całej wierchuszce nie zależy na poszukujących. oni już zapomnieli że w początkach kościoła ludzie z zewnątrz byli otaczani specjalną opieką duchową. Oni po prostu urodzili się ewangelikami i tak jest, a Ty....no przyszedłeś to jesteś..a nie będzie Cię...no to nie..i tyle. Ciekawe co na moje zarzuty odpowiedzieli by Ci bardziej znani ogólnie ludziom w kraju, duchowni ewangeliccy: ksiądz L.Czyż, ksiądz Gaś, ksiądz Marek z Wisły Czarne. Czemu liczba wiernych się zmniejsza? Ale i tak z nich nikt nie odpowie.... :-) pozdrawiam forumowiczów
ondre
 
Posty: 14
Dołączył(a): Pt lip 25, 2014 09:34
wyznanie: chrześcijańskie
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Robbert » Pn lut 25, 2019 16:20

Hej Ondre,

wydaje mi się, że to choroba "zawodowa" księży, bo taką postawę znałem zawsze z KK, gdzie nie tyle nowa osoba, co parafianin, to często zło konieczne i dobry materiał na kazanie – a po Mszy najlepiej uciec z zakrystii prosto na plebanię i nie mieć z nimi kontaktu oprócz swojej "grupki". A spadek wiernych widoczny jest też w KK i wiele jest tego powodów.

Fakt, zawiodłem się, ale będę walczył. I trochę się sobie dziwię, ale czuję, że ta przygoda jest tego warta, zwłaszcza, że wyruszam z Jezusem. Za 2 tygodnie też się wybieram do kaplicy.

A propos, korzystałem z śpiewnika wyd. Augustana, świetny jest i zakupiłbym sobie do domu, ale jest to pozycja niedostępna. Czy jednak można gdzieś ten śpiewnik dostać?

PS. I macie nabożeństwa pasyjne i adwentowe poza Śląskiem Cieszyńskim?

Pozdrawiam
Robert
Robbert
 
Posty: 7
Dołączył(a): N lut 17, 2019 21:34
wyznanie: rzymsko-katolickie
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Aleksander » Pn lut 25, 2019 16:28

W LCMS, podobnie w mojej denominacji dopiero powstaje, w Kościele Anglii bardzo mocno rozwinięte są służby świeckich ( lay ministry). Sam uczestniczę w takim programie. Seminarium w Cambridge organizuje kursy dla świeckich. U nas to trwa 2 lata. 4 bloki. Jeden trwa 5 miesięcy. Wykłady odbywają się raz na miesięc, w sobotę. Trzeba przeczytać kilka książek i napisać pracę na koniec. Tak przeszkoleni świeccy spokojnie mogą zająć się nowymi ludźmi w zborach.
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1476
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Moje przemyślenia o konwersji

Postprzez Aleksander » Pn lut 25, 2019 16:34

U nas okres Pasyjny zaczyna się w Środę Popielcową tradycyjną liturgią z pomazaniem popiołem znaku krzyża na czole. Potem co drugą środę. W Wieki Tydzień w czwartek i Wieki Piątek.
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1476
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Następna strona

Powrót do Różne pytania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości