Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Artykuł z Gazety Wyborczej o warszawskich konwertytach

Rozmowy o wydarzeniach z życia codziennego Kościoła

Artykuł z Gazety Wyborczej o warszawskich konwertytach

Postprzez Grzegorz » Śr mar 20, 2019 13:48

Na początku marca w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o osobach, które wstąpiły do Kościołów ewangelickich poprzez akt konwersji. Zaprezentowane zostały wypowiedzi dwójki konwertytów z Warszawy - Jana, który stał się luteraninem oraz pani Marty Glińskiej, która zmieniła wyznanie na ewangelicko-reformowane.

Niestety, muszę powiedzieć, że świadectwo Jana zostawia po przeczytaniu niesmak. Koncentruje się on na wątkach kulturowo-obyczajowych i wspomina o katolikach z nieukrywanym lekceważeniem. Imię Jana zostało na jego prośbę zmienione w artykule, więc nie mam oporów, żeby poczynić otwarcie kilka uwag krytycznych.

We wstępie do artykułu konwertyci zostali określeni jako katolicy, którzy przeszli na protestantyzm. Wszakże przypadek Jana ciężko mi potraktować w takich kategoriach. Z jego wypowiedzi wynika, że nigdy nie był praktykującym katolikiem: "Ja się nie modliłem. Nie jestem bierzmowany, nie przystąpiłem do pierwszej komunii. Nie chodziłem na msze, no chyba, że na śluby, pogrzeby i chrzciny." Oczywiście, jeśli Jan był ochrzczony w Kościele Rzymskokatolickim to formalnie był katolikiem, ale ta przynależność była zupełnie bezobjawowa.

Być może gdyby kiedykolwiek praktykował katolicyzm to mówiłby o przedstawicielach tego wyznania bez ostentacyjnego poczucia wyższości: "Patrzę czasem na katolików, którzy bezrefleksyjnie kierują się tradycją, bo tak robili ich rodzice, dziadkowie. I jak te owce idą za swoim pasterzem. A ja bym chciał, żeby te owce na moment się zatrzymały i trochę pomyślały." Zapewne wielu katolików (jak i w ogóle ludzi religijnych) postępuje bezrefleksyjnie, ale nietrudno znaleźć takich, którzy swoją własną wiarę analizują i potrafią podjąć dyskusję na jej temat. Czy Jan naprawdę nigdy takich nie spotkał?

Zdanie z dalszej części wypowiedzi wybrzmiewa po prostu arogancko: "Gdy mijam w niedzielę ludzi wracających z mszy katolickiej, zastanawiam się, jak bardzo muszą być odporni na kwestie rozumienia wiary." A może niektórzy wcale nie są "odporni", tylko ich doświadczenie życiowe i przeżycia religijne skłaniają do pozostania w strukturach dotychczasowego Kościoła?

Pominę szczegóły wątków politycznych, które sprowadzały się do obserwacji, że odpowiedzialna postawa obywatelska w krajach protestanckich jest bardziej rozwinięta niż w Polsce. Czy naprawdę taki argument utwierdza kogokolwiek w przynależności wyznaniowej? Co ma polityka do dogmatów?

Trochę lepsze wrażenie zrobiła na mnie wypowiedź pani Marty Glińskiej - bez poczucia wyższości, ze wskazaniem na działanie Ducha Świętego. Podczas duchowych poszukiwań pytała znajomych wierzących, dlaczego są katolikami - nie przekreślała więc z góry swojego pierwszego wyznania. Chociaż wzmianka o filmie "Kler" pod koniec była mało potrzebna.

Nie chcę powiedzieć na tym tle, że konwersja Jana była niewłaściwa. Każda konwersja, której towarzyszy przybliżenie do Chrystusa, ma sens i mam nadzieję, że tak też było w jego przypadku. Jednak zaprezentowana wypowiedź może być wodą na młyn ludzi, których mało interesuje Chrystus, a bardziej krytyka dominującego wyznania w Polsce.
Avatar użytkownika
Grzegorz
 
Posty: 830
Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48
Lokalizacja: Warszawa
wyznanie: KEA
  

Powrót do Wydarzenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości