Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

theosis - przebóstwienie

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez tom » Wt mar 15, 2011 21:10

Można znaleźć więcej fragmentów, w których człowiek jest przyrównywany do Boga ale nie na zasadzie przebóstwienia człowieka a raczej podkreślenia godności synów Bożych. Oto np cytat z 1 Listu św. Jana:

[1 J, 3, 3] "I każdy, który ma w nim [w Bogu Ojcu] taką nadzieję, uświęca siebie, jako i on jest święty"
tom
 
Posty: 71
Dołączył(a): N mar 06, 2011 21:07
wyznanie: form. katol.
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Jacek » Śr mar 16, 2011 17:07

I tu sie zgadzam z Tomwarszem. Zapewne chodzilo o taki sposob tlumaczenia calej sprawy.
Jacek
 
Posty: 3013
Dołączył(a): So sie 11, 2012 21:32
wyznanie: Lutherska Missionsprovinsen i
dyplomy: 1
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Maikov » Śr sie 15, 2018 20:30

Pełna nauka o przebóstwieniu, tj. przeobrażeniu upadłej natury (nie tylko ludzkiej) przez Boże energie, odnowienie obrazu Bożego w człowieku i osiągnięcie Bożego podobieństwa, co dokonuje się w dodatku przez synergię z Bożą łaską - to zdaje mi się tak bardzo odległe od idei protestanckich jak tylko się da. Theosis jest nie do pogodzenia nawet z katolicką teologią, która nie zna rozróżnienia w Bogu na Istotę i Energie. Zarazem Kościół rzymski zachował z grubsza naukę o przemianie eucharystycznej, choć niejako wyrwaną z kontekstu.

[J 10, 34-35] Odpowiedział im Jezus: Czyż w prawie waszym nie napisano: Jam rzekł: bogami jesteście (Ps. 81, 6). Jeśli nazwał bogami tych, dla których przeznaczone było słowo Boże, a Pismo mylić się nie może, ...
Osobiście nie sądzę, aby chodziło o przebóstwienie człowieka. Raczej o podkreślenie godności człowieka stworzonego na wzór i podobieństwo Boga.


Prawosławie opiera się w tej nauce między innymi właśnie na tych słowach Pisma. Wydaje mi się przy tym, że jeśliby nawet pominąć wszystkie zawiłe subtelności palamizmu, o których wspomniałem wyżej, to naukę o przebóstwieniu da się w uproszczeniu przedstawić właśnie jako "podkreślenie godności człowieka stworzonego na wzór i podobieństwo Boga". Przy czym transformacja człowieka przez współdziałanie z łaską jest tu i tak, z prawosławnego punktu widzenia, nie do ominięcia :)
Maikov
 
Posty: 7
Dołączył(a): N kwi 15, 2018 13:17
wyznanie: PAKP
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Herb » Śr sie 15, 2018 20:59

Maikov napisał(a):Transformacja człowieka przez współdziałanie z łaską jest tu i tak, z prawosławnego punktu widzenia, nie do ominięcia :)

No właśnie, potrzebne jest współdziałanie z łaską (czyli jednak synergia). Nie tylko bierna zgoda na "tanią" łaskę, lecz dynamizm Łaski Uświęcającej.
Maikov napisał(a):rozróżnienia w Bogu na Istotę i Energie

Tych subtelności już nie rozumiem, proszę o wyjaśnienie.
Maikov napisał(a):Ewangelik raczej nie dostanie błogosławieństwa na czotki od ojca duchowego, bo zdaje mi się, że u Was niczego takiego nie ma

To z innego wątku, ale tego samego autora. Moja uwaga: wielka szkoda.
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Aleksander » Śr sie 29, 2018 08:21

Postanowiłem trochę więcej zgłębić temat "grzechu pierworodnego" i "monergizmu" z perspektywy dyskusji teologii luterańskiej i prawosławnej. Na razie czytam.
Na jednej z podobnych dyskusji w internecie przeczytałem ciekawy post, tłumaczenie którego zamieszczam. Napisał go Chris Jones. Całość przeczytać można tutaj: http://pleroma.typepad.com/pleroma/2007 ... ynerg.html

"Napisałeś:

Monergiści twierdzą, że synergizm jest niemożliwy, ponieważ człowiek w swoim nieodrodzonym stanie jest zdeprawowany: nie jest w stanie wybrać dobro, ponieważ ma grzeszną naturę.

Ale Wyznania Luterańskie nie nauczają, że upadły człowiek "ma naturę grzeszną", ani że nie jest w stanie nic dobrego pragnąć. Pogląd, że nasza natura jest sama w sobie grzeszna, próbował zakorzenić się w luteranizmie w połowie XVI wieku, ale to nauczanie zostało autorytatywnie potępione w Formule Zgody:

I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że jest różnica pomiędzy samą naturą człowieka - i to nie tylko w tym, jak został on stworzony przez Boga w czystości, świętości i bez grzechu, lecz również w tym, jak ją teraz po upadku mamy; jest to różnica, można rzec, pomiędzy samą naturą, która także i po upadku jest i zostaje tworem Boga - a grzechem pierworodnym, przy czym owa różnica między naturą a grzechem pierworodnym jest taka, jaka jest pomiędzy dziełem Boga a dziełem diabła.


II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż należy się usilnie starać o to, aby ta różnica została zachowana, a to dlatego że doktryna utrzymująca, iż nie ma żadnej różnicy między zepsutą naturą człowieka a grzechem pierworodnym, jest sprzeczna z podstawowymi artykułami naszej wiary o stworzeniu, zbawieniu, uświęceniu i zmartwychwstaniu naszego ciała i nie może się ostać obok tych nietykalnych artykułów.


Bóg stworzył bowiem nie tylko ciało i duszę Adama i Ewy przed upadkiem, lecz również nasze ciała i dusze po upadku, z tym że są one już zepsute. I zaiste dziś jeszcze Bóg uważa nasze stworzone dusze i ciała za swoje dzieło, jak jest napisane: "Twoje ręce ukształtowały mnie i wszystko, co mnie otacza" (Hi 10,8; 5 Mż 32,18; Iz 45,9nn, 54,5, 64,8; Dz 17,28; Ps 100,3, 139,14; Kz 12,1).


Również i Syn Boży, na mocy unii personalnej, przyjął taką ludzką naturę, lecz bez grzechu, i wziąwszy na siebie nie obce, lecz nasze ciało, połączył je tak wybornie, iż stał się naszym prawdziwym bratem, jak zaświadcza List do Hebrajczyków: "Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział" i: "Przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci" (Hbr 2,14.16). To nasze ludzkie ciało Chrystus zbawił - jako swoje dzieło - i jako takie uświęcił je, wzbudził z umarłych i ozdobił niezmienną chwałą. Natomiast grzechu pierworodnego nie stworzył, nie przyjął, nie zbawił, nie usprawiedliwia, także nie wzbudzi go w wybranych ani nie ozdobi niebiańską chwałą, ani nie zbawi, lecz grzech zostanie zniszczony całkowicie w chwalebnym zmartwychwstaniu. (Formuła Zgody, O grzechu pierworodnym, http://luteranie.konfesyjni.pl/index.php/zycie-duchowe/wyznania-wiary/formula-zgody?start=2)

Tak więc dla luteran nasza natura jest zepsuta, ale pozostaje w swej istocie dobrym stworzeniem Boga. Zepsucie naszej natury nie jest źródłem, ale skutkiem grzechu. Zatem sylogizm, że "nasza natura jest grzeszna, dlatego nie możemy czynić dobro" nie zadziała. Luteranie twierdzą, że w sprawach duchowych upadła wola jest bezsilna bez łaski. Nie dzieje się tak dlatego, że nasza natura jest grzeszna, ale dlatego, że upadła wola jest zaćmiona z powodu grzechu i nie może dostrzec dobra. Rzeczywiście, nawet przed Upadkiem nie ma sensu mówić, że nasi pierwsi rodzice byliby zdolni do "dobra duchowego" (to jest do pogłębienia komunii z Bogiem) bez łaski. Jest to sprzeczność: powiedzieć, że możemy być zdolni do duchowego dobra bez łaski, to powiedzieć, że możemy coraz bardziej wzrastać w komunii z Bogiem bez Boga! Luterańskie naleganie na "niewolę woli" jest naciskiem na konieczność i prymat łaski, a nie jest to forma "całkowitej deprawacji" ani zaprzeczanie potrzebie współdziałania z łaską raz udzielonej.

W końcu, luterański "monergizm" jest jedynie zabezpieczeniem przed semi-pelagianizmem, potwierdzeniem, że łaska musi przyjść pierwsza i że każda współpraca jest sama umocniona łaską. [...] Gdy tylko Duch Święty,  przez Słowo i święte sakramenty, rozpoczął w nas to dzieło nawrócenia i nowonarodzenia, jest pewne, że dzięki mocy Ducha Świętego możemy i powinniśmy współpracować , choć wciąż w wielkiej słabości. (Formuła Zgody, O wolnej woli,  http://luteranie.konfesyjni.pl/index.php/zycie-duchowe/wyznania-wiary/formula-zgody?start=3 )."


"
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1487
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Herb » Śr sie 29, 2018 09:03

Aleksander napisał(a):W końcu, luterański "monergizm" jest jedynie zabezpieczeniem przed semi-pelagianizmem, potwierdzeniem, że łaska musi przyjść pierwsza i że każda współpraca jest sama umocniona łaską. [...] Gdy tylko Duch Święty,  przez Słowo i święte sakramenty, rozpoczął w nas to dzieło nawrócenia i nowonarodzenia, jest pewne, że dzięki mocy Ducha Świętego możemy i powinniśmy współpracować , choć wciąż w wielkiej słabości.

No na to bardzo chetnie sie zgodze!
Tylko jeszcze pytanie: Wiec prawoslawni byliby semipelagianami? (wiem tylko, ze nie za bardzo lubia sw. Augustyna)
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Aleksander » Śr sie 29, 2018 09:27

To jest drugi post z tej samej dyskusji, na który zwróciłem uwagę. Napisał go Eric Phillips.

"Don,

"Monergizm" nie oznacza "jednej woli", jak stwierdzasz. To oznacza "jeden akt". Co więcej, nie oznacza to, że "istnieje tylko jedna wola we wszechświecie". Nie jest to uniwersalna doktryna w kontekście, w którym ją omawiamy, ale raczej soteriologiczna: zbawienie jest jedynie dziełem Boga.

Co więcej, nie ma ona nic wspólnego z monenergizmem, monoteolitem czy monofizycyzmem. Jest to po prostu deklaracja, że Boskie Osoby są jedynymi, którzy ratują ludzi. Osoby, które są wyłącznie ludźmi, nie pomagają Mu.

Powinienem także dodać, że św. Augustyn nie "lokalizował grzechu i pierwotnego poczucia winy w spermie". Jego dojrzała teoria mówi, że transmisja grzechu pierworodnego nastąpiła poprzez pożądanie seksualne. "W grzechu poczęła mnie matka." A nawet gdyby nauczał, takie nauczanie NIE miałoby "antropomorfizowania grzechu w materialny obiekt, który Bóg nazwał dobrym w ks. Rodzaju". Augustyn jest wyraźnie w swoich pismach przeciwko Pelagiusowi, że 1) Natura ludzka została stworzona i nazwaną dobrą i 2) Nie stała się grzesznym bytem, gdy Adam zgrzeszył. (Nie ma czegoś takiego jak grzeszny byt). Poddaje się grzechowi, tak jak wszystko inne poddaje się grzechowi: zatraca część siebie.

Na zakończenie: "Jeśli wola Chrystusa jest wolna, to i moja, ponieważ obaj dzielimy tę samą naturę ludzką". To tak, jakby powiedzieć: "Jeśli (pies) Fido może gonić listonosza, to tak samo może trzy nogi pies Rex, ponieważ oboje mają tę samą naturę." Fido i Rex są współistotnymi, obaj są psami. Tylko jeden z nich jest po prostu skaleczony...."
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1487
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Herb » Śr sie 29, 2018 10:03

Aleksander napisał(a):św. Augustyn nie "lokalizował grzechu i pierwotnego poczucia winy w spermie". Jego dojrzała teoria mówi, że transmisja grzechu pierworodnego nastąpiła poprzez pożądanie seksualne.

No super, co za postęp! Owszem, "cały świat jest w mocy zła", ale czy nie dotyczy to raczej struktur społecznych, nieuniknionego zarażenie się już dzieci od otoczenia? Wszystko redukować do seksu, to byłoby przecież jakaś chora obsesja samozwańczych ascetów.
A Pieśń nad Pieśniami? A wesele w Kanie?
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Aleksander » Śr sie 29, 2018 10:28

Herbert, to nie jest moja wypowiedź, tylko tłumaczenie postu Erica Phillipsa, który z kolei odpowiada na zarzuty prawosławnego dyskutanta, który z kolei zredukował nauczanie św Augustyna o przekazaniu grzechu przez spermę. Nie zamierzam tłumaczyć całej dyskusji. Liczyłem na wnikliwe osąd. Eric zwrócił uwagę na rozwój nauki św Agustyna. Przenoszenie grzechu nie odbywa się po prostu mechanicznie, z jednego obiektu materialnego do drugiego za pomocą DNK, spermy, lecz wiąże się to z duchową sferą człowieka, jakim jest pożądanie. Pożądanie zaś wiąże każdego człowieka z otoczeniem.
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1487
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: theosis - przebóstwienie

Postprzez Jonah » Śr sie 29, 2018 10:50

Kiedy czytam "O niewolnej woli" M. Lutra odnoszę wrażenie, że nie jest to tekst dogmatyczny, ale mistyczny, w duchu mistyki gelassenheit, 'ogołocenia'. Korzeniem grzechu byłoby tutaj wywyższenie ludzkiego "ja", ufność położona w samym sobie i we własnych siłach. Skrajną postacią tego zaufania we własne siły są herezje Pelagiusza i gnostyków, wersją miękką byłyby humanizm i jezuityzm. Samozbawienie jest wielką pokusą, bo człowiek może uznać się za 'boga" (jak gnostycy). Tyle że idzie wówczas drogą Szatana (co pokazuje też mitologia gnostycka). "Przebóstwienie" tak czy owak nie jest kwestią natury czy woli. Nie mogę w oparciu o własną naturę czy wolę się "przebóstwić". Nie posiadam bowiem boskiej natury, jakby chcieli gnostycy, a moja wola jest zepsuta, w co nie wierzył Pelagiusz, właśnie jako moja (!) wola.
"Przebóstwienie" w tym życiu? Trzeba by się uznać za osobę bezgrzeszną, a tym samym nieśmiertelną. Starożytni właśnie z "boskością" kojarzyli głównie nieśmiertelność. Dlatego nie chcieli słuchać Pawła na agorze. Skoro tak, to można mieć nadzieję na "przebóstwienie" jedynie w przyszłym świecie. To kwestia eschatologii.
Jonah
 
Posty: 745
Dołączył(a): So mar 03, 2012 01:09
wyznanie: chrześcijanin (KE-A)
dyplomy: 1
  

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Idee Luteranizmu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość