Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Jakub » Pn sie 25, 2014 14:59

Może kogoś zaciekawi - mój artykuł (pierwszy z rozpoczynającej się serii) do naszego Kościelnego dwumiesięcznika "Evangelík - Ewangelik":

Nieoczywista oczywistość (1)

Artykuł ten a zarazem całą planowaną serię nazwałem w ten sposób aby podkreślić pewnego rodzaju paradoks. Tą nieoczywistą oczywistością jest Kościół. Z reguły wiemy czym on jest – że ma swoją historię, swoje życie, swoje praktyki i zwyczaje, swoje władze. Dodać do tego można wiele innych określeń. Chrześcijanin powinien znać Kościół, a już szczególnie ten do którego przynależy. Jednak nie chodzi tylko o to, aby Kościół znać – co i tak jest przecież dość karkołomnym zadaniem aby go w pełni poznać. Ale chodzi przede wszystkim o to, aby Kościół pokochać. Aby był on miejscem w którym nie będziemy czuli się obco, ale będziemy pozytywnie zmobilizowani, aby realizować te cele, które powierzył nam Jezus Chrystus.

Co oznacza Kościół?
Właściwym greckim słowem oznaczającym Kościół (uwaga – w języku polskim Kościół oznacza wspólnotę wierzących, a kościół budynek w którym odbywają się nabożeństwa) jest słowo έκκλησία – ekklesia. Był to jednak termin, który pierwsi chrześcijanie zaczerpnęli z terminologii świeckiej. Ekklesia była po prostu zgromadzeniem. Ale poza swym całkowicie świeckim znaczeniem była ona używana także w kontekście religijnym – chociażby w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu (LXX – Septuaginta). Z samej tej nazwy wynika praktyczna podstawa istnienia Kościoła. Kościół jest to zgromadzona wspólnota. Gromadzić się można z różnych powodów i dla różnych celów. Chrześcijańskie zgromadzenia od początku były w imieniu Jezusa Chrystusa w celu słuchania wykładu Słowa Bożego, wspólnej modlitwy i uczestnictwa w Wieczerzy Pańskiej.

Dość szybko jednak Kościół przestał być ograniczony do Jerozolimy, powstawały kolejne zbory, które były równouprawnionymi Kościoła. W końcu również tam zwiastowano Słowo Boże, modlono się i sprawowało Wieczerzę. Termin Kościół przestał być jednoznaczny – i tak właściwie pozostało do dzisiaj. Duże zbory lokalne zaczęły przeradzać się w diecezje, w tym celu do pomocy biskupowi ordynowani byli prezbiterzy (księża). Z czasem ważniejsze diecezje były wyróżniane poprzez godność metropolii, czy też patriarchatu. Podziały, które nastąpiły w chrześcijaństwie to zróżnicowanie jeszcze bardziej pogłębiły. Ciężko nawet o zgodność w tym czym jest Kościół lokalny i czym jest Kościół powszechny (uniwersalny). Z naszej luterańskiej perspektywy Kościół lokalny jest to samodzielny zbór w którym zwiastowane jest Słowo Boże i sprawowane Sakramenty. Wynika to z obowiązującej nas definicji zawartej w Wyznaniu Augsburskim: „Kościół zaś jest zgromadzeniem świętych, w którym się wiernie naucza Ewangelii i należycie udziela sakramentów”. Kościół powszechny natomiast stanowi wyłącznie duchową (i tu w sposób wyraźny różnimy się w naszym spojrzeniu chociażby od rzymskich katolików) zbiorowość na czele której stoi Chrystus Pan.

Lokalne Kościoły (zbory) z reguły łączą się w większe organizmy kościelne. Tak jest również w przypadku naszego Kościoła, który składa się z 5 samodzielnych zborów (parafii). Niekiedy struktura kościelna jest jeszcze bardziej skomplikowana, stąd pojawiają się szczeble organizacyjne takie jak diecezje, senioraty, okręgi kościelne, dystrykty czy synody. Bardzo mocne podkreślanie samodzielności zborów charakterystyczne jest dla USA. Tam dość często zastępuje się określenie Kościół określeniem Synod – co z greckiego oznacza „wspólną drogę”. Można więc powiedzieć, że zbory łączą się ze sobą nie po to aby być pełnoprawnym Kościołem, ale ze względu na wspólne cele.

Kościół powszechny jest rzeczywistością ponadgraniczną, wykraczającą poza nasze ludzkie podziały, ale również podziały będące nie do przeskoczenia. Weźmy chociażby naturalną ludzką sytuację graniczną, którą jest śmierć. Dla Kościoła ta granica nie jest de facto granicą, a co najwyżej punktem na drodze. Ks. Wilhelm Löhe (1808-1872) niemiecki teolog i misjonarz luterański określał Kościół jako „długą procesję pielgrzymów, z których pierwsi są już na Syjonie, a pozostali wciąż są w podróży”.

Przymioty Kościoła

Aby Kościół nie był terminem abstrakcyjnym trzeba było zdefiniować jakie cechy – przymioty on posiada. Wydaje się to skomplikowane, ale przecież z wieloma rzeczami w życiu codziennym czynimy podobnie. Wiemy co jest charakterystyczne dla chleba i z tego powodu nie pomylimy go z omletem. Przykładów można by oczywiście mnożyć. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych spisem cech Kościoła jest fragment wyznania nicejsko-konstantynopolitańskiego, będącego efektem dwóch pierwszych Soborów powszechnych (spotkań biskupów w celu rozwiązania ważnych spraw w Kościele). Wyznanie to chociaż nie jest używane w naszym Kościele w praktyce, to jest ono oficjalnym wyznaniem naszego Kościoła, gdyż wchodzi w skład Księgi Zgody z roku 1580, bez uznania której luteranami byśmy nie byli. Definicja z wyznania nicejsko-konstantynopolitańskiego brzmi następująco: Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.

Jeden – Johan Gerhard (1582-1637) ortodoksyjny luterański teolog w następujący sposób tłumaczy jedność Kościoła: „Kościół jest jeden, ponieważ jest on zgromadzony przez jednego Pana, poprzez jeden Chrzest, w jedno mistyczne ciało, pod jedną głową, rządzone jednym Duchem, złączone razem jednością wspólnej wiary, nadziei i miłości (por. Ef 4,5), rozpoznające jedną wiarę i powołane jednym powołaniem do jedynego niebiańskiego dziedzictwa”. Tego jednego Kościoła nie można utożsamiać z jakąkolwiek ludzką strukturą na ziemi. Jednocześnie każda ludzka struktura i każdy członek ludzkiej struktury kościelnej, a więc po prostu mówiąc – my, musimy czuć swą łączność z jednym i niepodzielnym Kościołem, którego głową jest Jezus Chrystus. Jeśli to nie w Chrystusie widzimy swój początek, swoje życie i swój cel, wtedy wyłączamy się z prawdziwego Kościoła.

Święty – każdy kto choć odrobinę zna historię chrześcijaństwa wie, że niejednokrotnie Kościoły stały za okrucieństwem czy nawet śmiercią wielu ludzi. Począwszy od prób „chrystianizacji” mieczem, a kończąc na współpracy chrześcijan z totalitarnymi zbrodniarzami (chociażby Deutsche Christen w III Rzeszy) ciężko jest bezkrytycznie przyjąć, że Kościół jest „Święty”. Jednakże Kościół jest święty – nie ze względu na jego władze, na jego członków, na jego wkład w rozwój cywilizacyjny – czy z jakichkolwiek innych powodów. Według cytowanego już przeze mnie J. Gerharda świętość Kościoła wynika z: 1) Świętości jego głowy – a więc Chrystusa; 2) Ponieważ powołany jest do świętości przez Boga – a więc do odróżnienia się od świata; 3) Ponieważ powierzone mu Słowo Boże jest święte; 4) Ponieważ Duch Święty gromadząc wiernych w Chrystusa w Kościele ich tam uświęca. Także jak widzimy świętość Kościoła jest odgórna – pochodzi od Boga, a nie oddolna – nie ma więc nic wspólnego z godnością czy zasługami jego członków.

Powszechny – greckie określenie padające w tym wyznaniu katholiken może się nam skojarzyć z pewnym wyznaniem, którego papież urzęduje w Watykanie. Ze strony rzymskich katolików taka interpretacja jest bardzo na rękę – dla wielu z nich Kościół o którym mowa w tym starokościelnym wyznaniu to Kościół (rzymsko) katolicki. W praktyce oznacza to dla nich, że każdy inny Kościół jest w odróżnieniu od nich pochodzenia czysto ludzkiego. Kiedy w XVI wieku doszło do Reformy Kościoła, ze strony luterańskiej nikt nie chciał odcinać się od katolickości. Może to nas zszokować, ale wystarczy popatrzeć do Obrony Wyznania Augsburskiego, w której czytamy: „Nasze sumienia są w tej sprawie czyste, ponieważ wiedząc, że nasze Wyznanie jest prawdziwe, nabożne i katolickie, nie musimy godzić się na okrucieństwa tych, którzy prześladują tę naukę”.

Aby zrozumieć te słowa musimy zrozumieć czym jest katolickość. Jest to nic innego jak wierność niezmiennym i potrzebnym do zbawienia zasadom wiary. Reformacja luterańska nie wprowadziła do XVI wiecznego Kościoła jakiś nowinek – bo wtedy byłoby to sekciarstwo, ale przywróciła zasady dawnego Kościoła odrzucając to co stało w sprzeczności z Pismem Świętym. Z takiego punktu widzenia nie sposób nie zgodzić się z Filipem Melanchtonem – autorem Obrony Wyznania Augsburskiego iż to Reformacja broniła katolickości przeciw średniowiecznym odstępstwom, które powstały w Rzymie.
Ale powszechność Kościoła dotyczy sfery także bardziej lokalnej. Kościół, który jest powszechny jest dla wszystkich. To znaczy, że nauka, którą głosi nie jest ograniczona do jakiejś konkretnej grupy ludzi. Kościół musi być miejscem ludzi we wszelkiej ich różnorodności. Kościół nie może stać się więc zamkniętą grupą, w której ktoś rzeczywiście pragnący Ewangelii jest niemile widziany. Absolutnie tak być nie może! Kościół powszechny to w końcu Kościół będący w duchowej jedności ze wszystkimi chrześcijanami na świecie. Tymi radzącymi sobie całkiem nieźle, jak i tymi, którzy muszą zmagać się z okrutnymi prześladowaniami.

Apostolski – jest to ostatni z wyznaczników Kościoła. Ks. David Hollatz (1648-1713) kolejny ortodoksyjny teolog luterański w taki sposób skomentował apostolskość w Kościele: „Kościół jest nazywany apostolskim, ponieważ został posadzony przez apostołów, a częściowo dlatego ponieważ wyrósł i był budowany na doktrynie przekazanej przez apostołów, na fundamencie apostołów i proroków (por. Ef 2,20)”. Apostolskość dotyczy więc zarówno związków historycznych – podkreślamy, że nasz Kościół to Kościół apostołów, a jednocześnie a zarazem przede wszystkim iż nauka naszego Kościoła ma pochodzenie apostolskie. To jest przestrogą dla Kościoła wszystkich wieków – szczególnie współczesnego, aby swe nauczenie czerpał z tego co przekazali apostołowie (Nowy Testament), a nie z własnych chwilowych potrzeb dyktowanych potrzebą przypodobania się światu.

Z apostolskością Kościoła związany jest jeszcze inny temat, mianowicie sukcesji apostolskiej. Przez Kościoły katolickie, prawosławne i anglikańskie dotyczy ona ciągłości urzędu biskupiego od czasów apostołów. Dla nas jako luteran sukcesja apostolska dotyczy przede wszystkim nauki. Natomiast temat ten rozszerzę w dalszej części poświęconej urzędowi Kościoła.
Ciąg dalszy nastąpi...
Avatar użytkownika
Jakub
Moderator
 
Posty: 438
Dołączył(a): Wt mar 23, 2010 19:16
Lokalizacja: Bystrzyca - LEKAW
wyznanie: Lut. Ew. Kość. AW w Czechach
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Jakub1234 » Pn sie 25, 2014 17:51

Z apostolskością Kościoła związany jest jeszcze inny temat, mianowicie sukcesji apostolskiej. Przez Kościoły katolickie, prawosławne i anglikańskie dotyczy ona ciągłości urzędu biskupiego od czasów apostołów. Dla nas jako luteran sukcesja apostolska dotyczy przede wszystkim nauki. Natomiast temat ten rozszerzę w dalszej części poświęconej urzędowi Kościoła.


Nasuwa mi sie pytanie,czy któryś z ojców Kościoła nauczał w ten sposób o sukcesji apostolskiej?
Jakub1234
 
Posty: 59
Dołączył(a): Pn sty 13, 2014 18:46
Lokalizacja: Sosnowiec
wyznanie: de facto KEA,de iure KRK
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Jakub » Wt sie 26, 2014 11:35

Pozwól, że posłużę się fragmentem mojej pracy magisterskiej :) :

Kolejne z zagadnień to kwestia sukcesji apostolskiej. W kontekście urzędu, rozpatrywana jest ona zwykle w trzech elementach. Pierwszym elementem jest ciągłość aktu nakładania rąk (successio manibus). Ściślej oznacza to, że biskupi nakładający ręce na nowego biskupa wcześniej sami w ten sposób zostali wyświęceni. Drugim elementem jest następstwo miejsca w którym sprawowany jest urząd biskupi (successio sedis), zaś trzecim elementem jest kontynuacja wiary (successio doctrina)1. Za prekursora doktryny o sukcesji apostolskiej uważa się Klemensa Rzymskiego (zm. ok. 101)2. Podkreślał on pochodzenie biskupów i diakonów z ustanowienia apostolskiego3. Kolejną postacią istotną dla nauki o sukcesji apostolskiej jest postać Ireneusza z Lyonu (zm. ok. 200). Dla Ireneusza największe znaczenie miał przekaz wiary apostolskiej, tym niemniej podkreśla on wagę ciągłości urzędu: „Dlatego należy słuchać zwierzchników w Kościele, którzy – jak udowodniliśmy – mają następstwo od Apostołów. Z następstwem biskupstwa otrzymali oni niezawodny charyzmat prawdy według upodobania Ojca”4. Jednakże dopiero Kartagiński biskup Cyprian (200-258) sformułował w sposób wyraźny naukę o sukcesji apostolskiej. Teologia Cypriana osadzona jest na bardzo silnym autorytecie Kościoła, do tego stopnia, że nie dopuszcza on ważności sakramentów poza Kościołem. Poza szczególnym autorytetem Kościoła, Cyprian podkreśla szczególną rolę biskupów, którzy są fundamentalnym jego elementem. Urząd biskupi (episkopat) postrzega on jednak jako pewnego rodzaju charyzmat w którym uczestniczą wszyscy biskupi będący w jedności doktrynalnej5. Warto podkreślić, że pierwotnie sukcesja apostolska związana była nie tyle z przekazem urzędu biskupiego, co z przekazem wiary. Biskupi przed swoją konsekracją zobowiązywali się do zachowania przekazanej im nauki apostolskiej6. O przekazywaniu urzędu biskupa wypowiadały się także Sobory Powszechne. Sobór w Nicei (325) w Kanonie IV stwierdza, że konsekracji biskupa dokonywać powinno co najmniej 3 innych biskupów, przy czym powinni go konsekrować wszyscy biskupi z danej prowincji kościelnej7.
Avatar użytkownika
Jakub
Moderator
 
Posty: 438
Dołączył(a): Wt mar 23, 2010 19:16
Lokalizacja: Bystrzyca - LEKAW
wyznanie: Lut. Ew. Kość. AW w Czechach
  

Cyzm jest Kościół?

Postprzez Herb » Wt lis 20, 2018 19:17

Trafiłem na bardzo interesujący tekst ze starej "Frondy" (nr 15/16 z 1999 r.), który budzi do refleksji i DOMAGA SIĘ USTOSUNKOWANIA SIĘ do niego - i do problemu jako takiego:

http://www.fronda.pl/a/nawrocony-uciekajcie-przed-liberalnym-katolicyzmem-1,118434.html
Tu fragment - czytajcie całość i odpowiedzcie!

"Tym, co ostatecznie kazało mi odejść od protestantyzmu, była kwestia: „czym jest Kościół?". Byłem wierzącym chrześcijaninem, ewangelikiem, bardzo entuzjastycznie nastawionym do wiary. Jednak kwestia: „czym jest Kościół?" — przesądziła o moim przejściu na katolicyzm. Kościół katolicki wierzy, że Kościół jest jeden, że jest apostolski, że nie jest demokracją, że został zbudowany na fundamencie Apostołów. Oni przekazali swoją władzę biskupom. (...) Jan Paweł II wciąż mówi, że Kościół nie ma władzy, aby wyświęcać kobiety, ponieważ Kościół musi trzymać się apostolskiego nauczania i praktyki."
Thomas Howard
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Aleksander » Śr lis 21, 2018 08:56

Nie jestem w stanie odpowiedzieć obszernie w cyrku obecnej ze względu na brak czasu. Zgadzam się z poszczególnymi argumentami. Pan Jezus ustanowił urzędy w Kościele jako znaki swojej władzy od samego początku. Apostołowie przekazali Tradycje "Depozytu Wiary" w urzędzie (sukcesja apostolska). Zarazem Kościół nauczył się wielbić Boga. I tak Porządek Kościoła został ustanowiony zanim rozpoznano kanon Pisma Świętego. Wierzę, że wszystko to było dziełem Ducha Świętego. Nie trzeba być rzymskim katolikiem aby tak wierzyć. Anglikanie utrzymują podobną wiarę, jak i niektórzy luteranie. Nie zmienia to faktu, że gdyby nie doszło do przeraźliwych nadużyc w Kościele nie byłoby Reformacji. Nie wszystko potoczyło się dobrze po Reformacji. Niektóre zmiany były za daleko idące. Jednak Kościół ma się uczyć i dążyć do Prawdy, nieprawdaż?
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1490
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Herb » Śr lis 21, 2018 09:21

Aleksander napisał(a):Nie wszystko potoczyło się dobrze po Reformacji. Niektóre zmiany były za daleko idące. Jednak Kościół ma się uczyć i dążyć do Prawdy, nieprawdaż?

Zgoda. Zrezygnowalismy z zbyt duzo rzeczy, czesto wylalismy dziecko z kapiela. Wlasnie dlatego powinnismy sie teraz raczej troche COFAC, czyli stopniowo wrocic do zrodel "Starego Kosciola": do teologii Ojcow Kosciola i pierwszych Soborow, do przywrocenia pelnej liturgii, do indywidualnej spowiedzi (przeciw "taniej lasce"), do Eucharystii jako "ofiary dziekczynienia", do dyscypliny etycznej, moze i do pewnej ascezy (niedlugo Adwent). Czyli pewna "re-katolizacja" (niekoniecznie jak w KRK). Bo "Ecclesia semper reformanda" znaczy POWROT do zrodel, a nie adaptacja do swiata "postepowego" dojrzewajacego do "liberalnej dyktatury" antychrysta.
"Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem. Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się."
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Grzegorz » Śr lis 21, 2018 09:53

Ja też chwilowo mam mało czasu, więc odniosę się tylko do wątku demokracji - w historii Kościoła jak najbardziej funkcjonowały mechanizmy demokratyczne. Najbardziej klarowny przykład można przytoczyć z Didache (napisane ok 100 r.), gdzie w XV rozdziale znajduje się wzmianka o powoływaniu na urząd biskupa i diakona: „Wybierzcie sobie biskupów i diakonów godnych Pana”. Greckie słowo "wybierzcie" - χειροτονήσατε obejmuje znaczeniowo również głosowanie, wybór przez wyciągnięcie ręki. Didache jest instrukcją dla całego zboru, stąd też można przypuszczać, że wybór biskupa dokonywany był w demokratycznym głosowaniu całego zboru.

Jest to zgodne z innymi historycznymi świadectwami, wedle których opinia ludu była kluczowa przy wybieraniu kogoś na biskupa. Na przykład, według tradycji, Ambrożego (IV wiek) wybrano na biskupa Mediolanu na podstawie spontanicznej decyzji tłumu, chociaż nie był jeszcze ochrzczony.

Przeciwstawianie demokracji i dziedzictwa apostolskiego jest zupełnie chybione.
Avatar użytkownika
Grzegorz
 
Posty: 857
Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48
Lokalizacja: Warszawa
wyznanie: KEA
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Aleksander » Śr lis 21, 2018 09:57

Czyli pewna "re-katolizacja" (niekoniecznie jak w KRK).
Z mojej strony jak najbardziej popieram. Problem jest taki, że gdy się omawia takie zagadnienia najczęściej protestanci patrzą podejrzliwie. Rozumieją "re-katolizację" jako rzeczywisty powrót na łono KrK. Wydaję mi się, że nasze środowiska obrosły "legendami" o tym, jaki to KrK zły, i jacy my biblijnie poprawni. Myślę, że nasz portal może być bardzo pomocny w odnowie Kościoła.
Avatar użytkownika
Aleksander
 
Posty: 1490
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Herb » Śr lis 21, 2018 10:33

Grzegorz napisał(a):Najbardziej klarowny przykład można przytoczyć z Didache (napisane ok 100 r.), gdzie w XV rozdziale znajduje się wzmianka o powoływaniu na urząd biskupa i diakona: „Wybierzcie sobie biskupów i diakonów godnych Pana”. [...] Przeciwstawianie demokracji i dziedzictwa apostolskiego jest zupełnie chybione.

Zamiast "demokracji" powiedzialbym raczej SOBORNOSC. Zgodnosc oparta na "zmysle wiary" (sensus fidei): "Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my" (Dz 15, 28). W ten sposob nigdy nie wybieranoby kogos lub czegos, co nie jest w zgodzie z dziedzictwem apostolskim.
Herb
 
Posty: 124
Dołączył(a): Cz cze 07, 2018 18:39
wyznanie: ?
  

Re: Eklezjologia - luterańska nauka o Kościele

Postprzez Jonah » Śr lis 21, 2018 11:13

Zamiast z wypiekami na twarzy czytać rzymskokatolickich apologetów :wink: , warto czasem sięgnąć po bardziej obiektywnych autorów (np. E. Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku), a wówczas okaże się, że obraz starożytnego Kościoła jest bardziej złożony. Trzeba też sięgać po pisma wczesnych pisarzy kościelnych, jak to czyni Grzegorz, a nie tylko czytać ich interpretacje w dziełach ww apologetów. I tutaj wszakże trzeba uważać, bo rzymskie przekłady bywają tendencyjne i jeśli ktoś jest w stanie skonfrontować je z oryginałem, może się zdziwić :D .

Tak czy owak, Ojcowie Kościoła pisali różne rzeczy, wiara, życie i praktyki starożytnego Kościoła nie były idealne i jednolite. To cenne dla nas świadectwo wiary i obyczajów, ale żadna norma, bo tą może być tylko Słowo Boże.
Zarówno np. sposób wyboru prezbiterów/biskupów czy spowiedź mają swoją historię. Spowiedź "indywidualna", w takiej formie, jaka jest dziś znana w Kościele rzymskim ("uszna"), pochodzi z wczesnego średniowiecza, ma źródła monastyczne i została rozpowszechniona przez mnichów iroszkockich.
Mówienie o "demokracji" czy "monarchii", a zatem używanie kategorii politycznych, nie za bardzo przystaje do Kościoła. Trzeba bowiem pamiętać, że jedynym suwerenem zawsze pozostaje Bóg. Możemy pytać, w jaki sposób On działa.
Jeśli przyznamy, że Duch Św. działa w Kościele jako wspólnocie wiernych, to mamy "demokrację". I jest to spojrzenie pierwotne. Jeśli uznamy, że działa poprzez "kanały" hierarchiczne, to będziemy mieli "monarchię". To rozumienie jest późniejsze i wywodzi się z pism anonimowego neoplatonika Pseudo-Dionizego Areopagity. Można tu dostrzec pewną ewolucję w kierunku klerykalizacji Kościoła, która najdalej posunęła się w papizmie późnośredniowiecznym i trydenckim.

Niemniej i dziś znajdziemy ślady dawnej "demokratyzacji", np. w sposobie wyboru biskupa w Kościele prawosławnym:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Aksios_(aklamacja)
Jonah
 
Posty: 745
Dołączył(a): So mar 03, 2012 01:09
wyznanie: chrześcijanin (KE-A)
dyplomy: 1
  

Następna strona

Powrót do Idee Luteranizmu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość