Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Wywiady

Re: Wywiady

Postprzez Herbert » Pt lis 03, 2017 10:02

Już nie chciałem pisać i prowokować do myślenia zdroworozsądkowego - ale mam jeszcze jedno pytanie, które mnie niepokoi:
Dlaczego nam luteranom jako owoce Usprawiedliwienia z Łaski wystarczą często tzw. cnoty "pruskie" (https://pl.wikipedia.org/wiki/Cnoty_pruskie), za które ludzie nas chwalą, a dewaluujemy takie cechy jak Pobożność, Bojaźń Bożą i Uświęcenie jako "nieluterskie"? Kiedyś chrześcijanie zmierzali do Nieba, dziś całą swoją aktywność kierują na "poprawę świata". Nawet papież Franciszek bardziej niż Świętych Męczenników lubi lewicowych ekologów spod znaku tzw. Teologii Wyzwolenia...
Herbert
 
  

Re: Wywiady

Postprzez Aleksander » Pt lis 03, 2017 11:08

Herbert, dlaczego nie chcesz pisać? Cenię i zawsze zastanawiam się nad twoimi przemyśleniami.
Czy za zasługą Emanuela Kanta nie nastąpiło rozdzielenie Nieba i etyki chrześcijańskiej? Czyto nie on jest kwintensecją epoki racjonalizmu teologii ewangelickiej? Niebo i etyka stały się podobne do dwóch równoległych, które nigdy się ze sobą nie spotykają. Według niego człowiek nic nie może powiedzieć o Niebie dlatego że nie może go zbadać, doświadczyć. Objawienie apostołów i proroków przestało być prawdą objektywną. Stało się ludzkim, kulturowym i religijnym folklorem. Zatem wszystkim o czym możemy mówić to etyka chrześcijańska. Pobożność nutę mieści się w pojęcie etyki dlatego że zakłada istnienie Nieba jako prawdę obiektywną.

Sent from my LG-H850 using Tapatalk
Aleksander
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Wywiady

Postprzez Jonah » Pt lis 03, 2017 12:54

Niektórzy wskazują tutaj na to, że M. Luter dowartościował codzienne obowiązki człowieka kosztem życia kontemplacyjnego. Ale przecież nie chodziło mu o polityczne zaangażowanie. Od tego był daleki. Dzisiejsi liberalni luteranie jakby znoszą Lutrowy podział na "dwa królestwa". Nie tylko etyka autonomiczna Kanta ma dla nich znaczenie, ale atak na transcendencję (Niebo), jaki przeprowadzili antychrześcijańscy filozofowie: S. Freud, F. Nietzsche i K. Marks. Za redukcją transcendencji idzie uwiąd duchowości. A kiedy zamiera duchowość pojawia się swoista wiara polityczna, czyli przekonanie, że naprawa życia ludzkiego dokonuje się nie mocą Ducha Św., ale środkami politycznymi. Za ten uwiąd duchowości w dużym stopniu odpowiada teologia liberalna. Pozwolę sobie wkleić większy fragment:
Kiedy spogląda się na rozwój teologii liberalnej można wyśledzić linię prowadzącą od Albrechta Ritschla, który redukował przesłanie Ewangelii do moralnego imperatywu przeciwstawiania się niesprawiedliwości społecznej i ustanowienia królestwa uniwersalnego braterstwa, poprzez progresywistę Waltera Rauschenbuscha, dla którego Ewangelia stała się narzędziem rozwiązywania problemów ekonomicznych i ustanowienia nowego porządku socjalnego, do różnych teologii emancypacyjnych, inspirowanych marksizmem, feminizmem i queer. Nie tylko więc „marksizm stanowi ostateczny produkt rozpadu jednej z gałęzi niemieckiego liberalnego protestantyzmu” (Voegelin, 382), ale też wszelkie wyzwoleńcze ideologie stanowią alkahest do rozkładania chrześcijańskiego kerygmatu wewnątrz retort liberalnych i emancypacyjnych teologii. W efekcie zamiast pełnej mocy Ewangelii o odpuszczeniu grzechów i przezwyciężeniu śmierci przez wiarę w zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa otrzymujemy miałką doktrynę zredukowaną do kilku pouczeń moralnych i postulatów społecznych, których sens dodatkowo zniekształcony jest przez umieszczenie ich w kontekście świeckich filozofii i ideologii.
Widać wówczas, że inspirowane feministyczno-gejowską ideologią żądania wykreślenia z katalogu grzechów występków seksualnych i inkluzji do Kościołów osób o skłonnościach LGBTQ nie pojawiły się w teologicznej próżni. Właśnie sprzyjający klimat stworzyła transformacja rozumienia zbawienia w teologii liberalnej, która przyjęła za swój gest XVIII-wiecznych lumierystów i ich następców, którzy „usprawiedliwiali” człowieka poprzez uznanie „nieładu wynikającego z namiętności” za „normalny porządek ludzkiej duszy” (Voegelin, 103) i projekcję zła na określoną jako represyjną kulturę oraz postrzegane jako opresyjne społeczne instytucje. Punktem wyjścia dla określenia dobra i zła nie było już, jak w Biblii, u Ojców Kościoła i Reformatorów - bo nie jest przypadkiem, że oba Lutrowe Katechizmy zaczynają się wykładem Dekalogu - Prawo będące wyrazem Bożej woli, co do tego, jak powinien postępować człowiek, ale gnostyckie doświadczenie subiektywnego zniewolenia „zbawionej z natury”, więc bezgrzesznej, jaźni. Dlatego wszelkie zło identyfikowano jako pochodzącą z zewnętrzności opresję lub represję. I wbrew przestrodze zawartej w słowach Jezusa, iż zło rodzi się we wnętrzu człowieka (Mk 7: 21-23), zaczęto redefiniować pojęcie grzechu poprzez poszukiwanie jego źródeł w instytucjach społeczno-politycznych i strukturach ekonomicznych, wskutek czego niektórym Ewangelia o Chrystusie-Zbawicielu zaczęła błędnie kojarzyć się głównie z wyzwoleniem społeczno-ekonomicznym, do którego w latach 60-tych dołączyła emancypacja moralna i kulturowo-obyczajową. Wówczas to także ruch feministyczny wszedł w nową fazę, którą cechuje już nie dążenie do równouprawnienie kobiet, ale kulturowa wojna o ustanowienie matriarchatu. Za zbawionego mógł już uważać się ten, który wszedł do utopijnego królestwa, gdzie panują multikulturalizm, matriarchalny egalitaryzm i represywna tolerancja. [Bachofen, Mead]. W owym raju, w którym sakralizuje się seks, znosi małżeństwo i rodzinę, infantylizuje mężczyzn i oddaje kobiecie władzę nad życiem (poczętym), miałby żyć „szczęśliwy dzikus”. Jak w antropologicznym micie, wykreowanym przez Margaret Mead, jego głównym zajęciem byłoby beztroskie kopulowanie, którego spontaniczności nie ograniczają ani represyjne tabu, jakich źródłem miałaby być moralność chrześcijańska z jej ideą grzechu pierworodnego, ani kulturowe przesądy w rodzaju monogamicznego małżeństwa. W tej perspektywie można było już wykreować „dobrego” queera, którego „złe” społeczeństwo skazuje na tortury, narzucając mu heteronormatywne więzy.
W tymże nowym „królestwie” politycznej poprawności nie wymaga się, by w cokolwiek konkretnego wierzyć, poza mglistymi dogmatami świeckiego humanizmu. Jego rzecznicy przyswoili sobie bowiem jedną z fundamentalnych zasad relatywistycznego i indyferentnego społeczeństwa, gdzie, mówiąc słowami Richarda M. Weavera, „nie jest ważne w co człowiek wierzy, dopóki nie bierze on swojej wiary poważnie” (Weaver, 1996: 30). Budowany na jego wzór Kościół nie jest już wspólnotą ludzi zbawionych w Chrystusie, ale polityczną agendą oraz społeczną alternatywą na podobieństwo czegoś pomiędzy utopijną komuną, gdzie permisywna swoboda ściera się z wymuszoną równością, a psychoterapeutyczną grupą wsparcia, gdzie eliminuje się tradycyjne bariery moralne, deformując sumienia. Na zewnątrz tego kolektywu, który ma zbawiać ludzką mocą, czai się wszelkie zło, najczęściej identyfikowane z tym, co ideologia lewicowa uznaje za ekonomiczne, społeczne i kulturowe struktury dominacji i opresji. Trudno zatem dziwić się konstatacji filozofa, Anthony’ego Quintona: „Dzisiaj kościół, tam, gdzie jest politycznie aktywny, zdominowany jest przez lewicową kontestację” (Quinton, 340).
Dlatego dziś każdy Kościół, który nie głosi podobnego przesłania socjalnego i politycznego, a zamiast tego kładzie nacisk na wewnętrzny charakter grzechu i wymagającą „zaparcia się samego siebie”, osobistą moralność, będzie z lewicowo-emancypacyjnej perspektywy uznany za hipokrytę, siewcę „nienawiści”, przeciwnika „Królestwa Bożego” na ziemi, poplecznika hamujących postęp autorytarnych i represyjnych sił. Gdy zgodnie z wywodzącym się z ateistycznych filozofii projektem zaczęto redukować teologię do antropologii i socjologii, zbawienie pojęto jako czysto humanistyczną miłość do abstrakcyjnego człowieka (L. Feuerbach), którego duchowa istota została zastąpiona napędzaną namiętnościami machiną i rozproszona w czystej zewnętrzności jako „społecznie skonstruowana” (co zapoczątkowali lumieryści a kontynuowane jest w mniej lub bardziej „naukowych” utopiach społecznych do dziś), w miejsce chrześcijańskiego kerygmatu zaczęła wchodzić polityczna i prawna przemoc, propaganda i psychomanipulacja, jakie w rewolucyjnych ruchach stają się narzędziem przekształcania rodzaju ludzkiego na obraz i podobieństwo idei wykoncypowanych przez intelektualistów.
Jonah
 
Posty: 706
Dołączył(a): So mar 03, 2012 01:09
wyznanie: chrześcijanin (KE-A)
dyplomy: 1
  

Re: Wywiady

Postprzez Herbert » Pt lis 03, 2017 13:25

Aleksander napisał(a):Objawienie apostołów i proroków przestało być prawdą objektywną. Stało się ludzkim, kulturowym i religijnym folklorem.

Powinienes chyba wyrazniej podkreslic, ze to wcale nie jest twoja opinia, tylko Kanta i jego nastepcow. Ja wiem o co chodzi, ale przynajmniej jedna osoba czytajaca forum niestety to zle zrozumiala (bez kontekstu), ze to z twojej strony tylko cytat i gorzka ironia.
Herbert
 
  

Re: Wywiady

Postprzez Zofia » Pt lis 03, 2017 14:40

Jonahu

Wielkie dzięki za Twój dłuższy komentarz, który pomaga zrozumieć (przynajmniej dla mnie) związki zachodzące miedzy filozofią, a współczesnym światem i coraz bardziej liberalnym Kosciołem . ZGROZA!
A my , konserwatywni luteranie, tak sobie spokojnie wobec tej zagłady chrześcijaństwa stoimy ? Skąd wziąć takiego bp Vanagsa (Łotwa) czy pastora Nessa (Norwegia) ....
Zofia
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr sie 09, 2017 09:20
wyznanie: KEA
  

Re: Wywiady

Postprzez Aleksander » So lis 04, 2017 08:42

Herbert napisał(a):
Aleksander napisał(a):Objawienie apostołów i proroków przestało być prawdą objektywną. Stało się ludzkim, kulturowym i religijnym folklorem.

Powinienes chyba wyrazniej podkreslic, ze to wcale nie jest twoja opinia, tylko Kanta i jego nastepcow. Ja wiem o co chodzi, ale przynajmniej jedna osoba czytajaca forum niestety to zle zrozumiala (bez kontekstu), ze to z twojej strony tylko cytat i gorzka ironia.
Pisałem z pozycji krytykującej Kanta.

Sent from my LG-H850 using Tapatalk
Aleksander
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Wywiady

Postprzez Aleksander » So lis 04, 2017 10:03

Jonah przedstawił tekst, który pokazuje jak odizolowana lista cnot chrześcijańskiej etyki od obiektywnego Objawienia Bożego z czasem postępu humanizmu sama stała się obiektem ataku.

Chciałbym też zwrócić uwagę na to że sam pomysł listy uniwersalnych cnot (etyka) przeciwstawia się pobożności i bojaźni Bożej. Postępowanie Rahab (ks Jozuego 6) zostało określone jako bojaźń Pańska i dlatego dostąpiła zbawienia. Etyka zaś ma swoją hermeneutykę. Z perspektywy etyki postępowanie Rahab określa się pojęciem kłamstwa oraz zdrady własnej społeczności. Na końcu etyka nie prowadzi do zbawienia, lecz poczucia winy i wstydu oraz kary. Takich przykładów w Piśmie świętym jest wiele i wszystkie one zostały uznany za sprawiedliwe! Mam nadzieję że przykład jest zrozumiały i wskazuje na poważne konsekwencje.
Historia Rahab obrazuje jak należy rozumieć 10 przykazań. Nie są one listą uniwersalnych zasad etycznych, lecz dokumentem świadczącym o zawarciu Przymierza z Bogiem.

Sent from my LG-H850 using Tapatalk
Ostatnio edytowano So lis 04, 2017 20:51 przez Aleksander, łącznie edytowano 1 raz
Aleksander
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Re: Wywiady

Postprzez Zofia » So lis 04, 2017 12:45

Jonah przedstawił - w moim "prostym" pojmowaniu - przede wszystkim to, w jaki sposób liberalna teologia opierając się wybiórczo na myśli wskazanych filozofów i "poprawnych" trendach kulturowych - niszczy chrześcijańską cywilizację i Kościół Chrystusowy.

Zapytam wiec: w imię czego (i dla kogo?) działają liberalni teolodzy ......?
Dlaczego władze naszego augsburskiego Koscioła wybierają tę ZGUBNĄ teologię ......?

Pastor Aleksander napisał:
Historia Rahab obrazuje jak należy rozumieć 10 przykazań. Nie są one listą uniwersalnych zasad etycznych .....

Nie ...?????
Zofia
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr sie 09, 2017 09:20
wyznanie: KEA
  

Re: Wywiady

Postprzez Grzegorz » So lis 04, 2017 20:30

Dekalog jest podstawą rozpoznowania dobra i zła, ale jest stanowczo zbyt ogólnikowy aby odpowiadać na każdy dylemat moralny. W tym sensie nie jest uniwersalną listą. Nie odpowie nam np. na pytanie czy kłamstwo jest zawsze złe, czy można po cichu złorzeczyć drugiemu człowiekowi itp.
Grzegorz
 
Posty: 566
Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48
Lokalizacja: Warszawa
wyznanie: KEA
  

Re: Wywiady

Postprzez Aleksander » So lis 04, 2017 22:06

Zofia napisał(a):Pastor Aleksander napisał:
Historia Rahab obrazuje jak należy rozumieć 10 przykazań. Nie są one listą uniwersalnych zasad etycznych .....

Nie ...?????

Zależy od tego jak definiujemy uniwersalne. Czy rozumiemiy jako wyjęte z kontekstu historycznego, czasowego, kulturowego (językowego), teologicznego rozwoju? Czy rozumiemy jako niezależne zasady, którym nawet Bóg musi się podporządkować?
Proszę zwrócić uwagę na fakt tego, że Dekalog z korektą został powtorzony w księdze Powtórzonego Prawa. Dlaczego powtórzony? Dlatego, że następne pokolenie Izraela stanęło przed wyzwaniem wejścia do ziemi Obiecanej. Zmienił się kontekst. Dlaczego wprowadzono korektę? Dlatego, że odbiorcami było nowe pokolenie. Ponownie, nastąpiła zmiana.
Dekalog jest dokumentem poświadczającym zawarcie Przymierza Boga ze swoim ludem. Więzi z Bogiem wyrażanej za pomocą form i obrzędów. Odnosi się do wszystkich ludzi na świecie, ale w różny sposob. Dla tych, którzy szukają więzi z Bogiem staje się błogosłowieństwem. Dla tych, którzy buntują się przeciwko Bogu staje się przekleństwem.
Grzegorz zwrócił uwagę na bardzo ważny element. Określam go jako czas, doświadczenie i dojrzałość. Apostoł Paweł w liście do Galacjan 4:1-4 mówi o tym.
Np. narracja o mądrości króla Salomona i dwóch matek. Prawo uczyło prostych zasad dziecko Izrael. Dziecko podrosło i zaczęło zauważać, że nie wszytko w życiu da się dopasować do prostych norm Prawa/Zakonu. Potrzebna jest mądrość. Król Salomon, aby tego się nauczyć zaryzykował. Przecież jego nakaz w istocie przeczył Prawu Bożemu: Prawo zakazywało zabijać młodzieńców. Po przez takich królów jak Dawid i Salom, dziecko Izrael dojrzał do wieku nastolatka.
Moim zdaniem, pytanie Herberta o pobożności i liście cnót (etyka) jest bardzo ważne. Właśnie pobożność pomaga zrozumieć Pismo Święte. Etyka zaś może prowadzić do religii bez Boga.
Aleksander
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30
wyznanie: Luteranin
dyplomy: 3
  

Poprzednia strona

Powrót do Kultura, tradycje i etyka ewangelicka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron