Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Granice staroluteranizmu

Czym jest nurt wysokokościelny i jakie jest jego miejsce we współczesnym Luteranizmie

Granice staroluteranizmu

Postprzez lupus » Śr kwi 10, 2013 11:43

Wybaczcie, jeśli podobne wątki już były, lub jeśli stawiane przeze mnie kwestie są formułowane naiwnie. Zastanawia mnie jednak stopień swobody interpretacji Biblii, na jaki są w stanie przystać luteranie konfesyjni/wysokokościelni. Na początku problem ten uderzył mnie przy okazji sporu o ordynację kobiet (przy czym nie zagłębiałem się w tę problematykę na tyle, żeby znać dokładne stanowisko strony ordynację tę popierającą, więc od strony teologicznej jeszcze nie mam zdania, wiem natomiast na pewno, że kłóci się to z moją osobistą wrażliwością religijną, ogólnie dość tradycyjną w większości kwestii, oraz pojęciem Kościoła i w związku z tym niejako "wyjściowo" jestem przeciw), ale potem zdałem sobie sprawę, że tu wysokokościelni zawsze mogą zamknąć dyskusję mówiąc, że im zależy na luteranizmie tradycyjnym i jego duchowości, a tam kobiet się nie ordynuje (uznać to tym samym za kwestię tradycji i praktyki liturgicznej). Nie zawsze jednak rzecz jest taka prosta. Wczoraj czytałem sobie strony Synodu Missouri i wyczytałem, że w związku z tym, iż uznają literalną wykładnię Biblii wyznają kreacjonizm i wymagają jego nauczania we wszystkich placówkach edukacyjnych Synodu. Pierwsze zatem pytanie, jakie przyszło mi do głowy brzmi: czy można być tradycyjnym luteraninem i wierzyć w ewolucję? I szerzej - czy tradycyjni luteranie uznają jakąkolwiek interpretację alegoryczną i inne nieliteralne? Czy ograniczenie się wykładni dosłownej lub jej uprzywilejowanie nie upośledza w jakimś stopniu chwalebnej przecież zasady: "Ecclesia reformata et semper reformanda secundum Verbum Dei"?

[Edytowałem, bo zjadłem parę wyrazów i poprzednia wersja posta była niejasna.]
Ostatnio edytowano Wt kwi 30, 2013 10:08 przez lupus, łącznie edytowano 1 raz
lupus
 
Posty: 39
Dołączył(a): Pn kwi 08, 2013 21:04
wyznanie: KEA
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez septemberlicht » Śr kwi 10, 2013 17:38

lupus napisał(a):Wczoraj czytałem sobie strony Synodu Missouri i wyczytałem, że w związku z tym, iż uznają literalną wykładnię Biblii wyznają kreacjonizm i wymagają jego nauczania we wszystkich placówkach edukacyjnych Synodu. Pierwsze zatem pytanie, jakie przyszło mi do głowy brzmi: czy można być tradycyjnym luteraninem i wierzyć w ewolucję?

Też na to zwróciłem niedawno uwagę. Pada na tym forum wiele pozytywnych słów o Synodzie Missouri, wrecz stawia się go jako wzór do naśladowania. A wychodzi na to, że człowiek nie pochodzi od małpy, ale pierwszego homo sapiens Bóg Stwórca ulepił z prochu ziemi, wszechświat został stworzony w ciągu sześciu dni (6x24 h), a siódmego dnia Bog odpoczął.... Czy konfesyjny luteranin jest zobowiązany do wiary w to?
septemberlicht
 
Posty: 274
Dołączył(a): Pn sty 28, 2013 11:27
wyznanie: na papierze wciąż KRK
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez Tomasz » Śr kwi 10, 2013 18:32

Temat był już omawiany na forum, nie mniej chciałbym przy tej okazji zwrócić uwagę, że "wysokokościelność" to termin odnoszący się generalnie do liturgii i nie zawsze związany z "konfesyjnością". Np. kościoły skandynawskie są "wysokokościelne" a jednocześnie liberalne.
O kreacjonizmie również dyskutowaliśmy w innych wątkach. Specjalistą w temacie jest tutaj Pastor Aleksander :)
Polecam szczególnie wątek Wiara i nauka
Avatar użytkownika
Tomasz
 
Posty: 3044
Obrazki: 67
Dołączył(a): So mar 20, 2010 23:01
Lokalizacja: Sosnowiec
wyznanie: ewangelicko-augsburskie
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez Jacek » Śr kwi 10, 2013 18:56

Tak jak Tomek powiedzial, ten temat niema nic wspolnego z wysokokoscielnoscia, z tym jest zwiazana prokatolicka liturgia
Jacek
 
Posty: 3018
Dołączył(a): So sie 11, 2012 21:32
wyznanie: Lutherska Missionsprovinsen i
dyplomy: 1
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez lupus » Śr kwi 10, 2013 21:40

Dzięki za rozgraniczenie tych terminów, bo sam nie byłem pewny czym się one różnią. A czy jest jakaś różnica w takim razie między "luteranizmem konfesyjnym", a "staroluteranizmem"? Przeczytałem też link o ewolucjonizmie - tak jak myślałem, tu panuje pewien pluralizm poglądów.
Sformułuję więc swoje pierwotne pytania inaczej: jakie są granice staroluteranizmu? Czy dopuszcza on alegoryczną interpretację Biblii i ogólnie interpretacje nieliteralne? Czy na przykład Synod Missouri czy inne kościoły staroluterańskie byłby w stanie być w unii kościelnej z Kościołami dopuszczającymi takie metody interpretacji Biblii i na przykład uznające ewolucjonizm, a przynajmniej nieobstające twardo za kreacjonizmem?
lupus
 
Posty: 39
Dołączył(a): Pn kwi 08, 2013 21:04
wyznanie: KEA
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez Witold » Śr kwi 10, 2013 21:55

septemberlicht napisał(a):
lupus napisał(a):Wczoraj czytałem sobie strony Synodu Missouri i wyczytałem, że w związku z tym, iż uznają literalną wykładnię Biblii wyznają kreacjonizm i wymagają jego nauczania we wszystkich placówkach edukacyjnych Synodu. Pierwsze zatem pytanie, jakie przyszło mi do głowy brzmi: czy można być tradycyjnym luteraninem i wierzyć w ewolucję?

Też na to zwróciłem niedawno uwagę. Pada na tym forum wiele pozytywnych słów o Synodzie Missouri, wrecz stawia się go jako wzór do naśladowania. A wychodzi na to, że człowiek nie pochodzi od małpy, ale pierwszego homo sapiens Bóg Stwórca ulepił z prochu ziemi, wszechświat został stworzony w ciągu sześciu dni (6x24 h), a siódmego dnia Bog odpoczął.... Czy konfesyjny luteranin jest zobowiązany do wiary w to?



Czyli nie dopuszczasz takiej możliwości że świat rzeczywiście został stworzony w kilka dni? Bóg jest wszechmocny i wszechmogący no ale bez przesady, tak?
Nie rozumiem dlaczego tak trudno w to uwierzyć? Ewolucjonizm pozostaje teorią dziurawą jak ser szwajcarski.
Witold
 
Posty: 658
Dołączył(a): Cz lis 29, 2012 23:17
wyznanie: ewangelicko-augsburskie
dyplomy: 1
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez lupus » Śr kwi 10, 2013 21:57

Ale tu nie chodzi o wszechmoc Boga, której ewolucjonizm wszak nie neguje. To są całkowicie różne problemy.
lupus
 
Posty: 39
Dołączył(a): Pn kwi 08, 2013 21:04
wyznanie: KEA
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez septemberlicht » Cz kwi 11, 2013 06:40

Witold napisał(a):Czyli nie dopuszczasz takiej możliwości że świat rzeczywiście został stworzony w kilka dni? Bóg jest wszechmocny i wszechmogący no ale bez przesady, tak?

To nie ja, ale to kreacjoniści zatrważająco ograniczają wszechmoc Boga. Bóg potrzebował aż sześciu dwudziestoczterogodzinnych dób na stworzenie świata? Bóg jest ograniczony ludzkimi miarami długości czasu?

Witold napisał(a):Ewolucjonizm pozostaje teorią dziurawą jak ser szwajcarski.

Ewolucjonizm pozostaje teorią dziurawą jak ser, to prawda. Ale to przynajmniej teoria naukowa i próbuje racjonalnym językiem - nie językiem wiary - tłumaczyć skąd się wszystko wzięło. Inną rzeczą jest to, że ewolucjonizm wcale nie wyklucza kreacjonizmu. Wielki Wybuch, wykształcenie się w człekokształtnej małpie czegoś takiego jak sumienie... Przecież to mogą być miejsca w historii świata, w których bezpośrednio zaznaczył swoją wolę bezpośrednią interwencją Stwórca. Elementy kreacjonizmu w ewolucji Wszechświata.
septemberlicht
 
Posty: 274
Dołączył(a): Pn sty 28, 2013 11:27
wyznanie: na papierze wciąż KRK
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez lupus » Cz kwi 11, 2013 08:21

Żaden ze mnie moderator, ale wydaje mi się, że ta problematyka lepiej nadaje się do wątku, do którego podał linka Tomek. :) Mnie bardziej chodziło o sprawy, nazwijmy to, "kościelne". Czy na przykład Synod Missouri byłby w stanie być w unii z Kościołami o mniej zdecydowanych poglądach na kreacjonizm (na Wisconsin specjalnie w tej mierze nie liczę ;) ), ale w sumie kreacjonizm to był tylko przykład. Bardziej ogólna kwestia jest taka, na ile Kościoły staroluterańskie mogą się różnić poglądami oraz czy tak ostro formułowana literalna wykładnia Biblii nie stoi w pewnej sprzeczności z potrzebą ciągłej reformy Kościoła.
lupus
 
Posty: 39
Dołączył(a): Pn kwi 08, 2013 21:04
wyznanie: KEA
  

Re: Granice wysokokościelności

Postprzez Jonah » Cz kwi 11, 2013 09:53

Jeśli reformę Kościoła rozumieć tak jak liberalni, czyli dostosowanie się do świata, to pewne dosłowna lektura Biblii stoi w sprzeczności z tak pojętą reformą. Dlatego liberalni posługują się np. metodą historyczno-krytyczną, czyniąc z niej narzędzie relatywizmu kulturowego. Jeśli jednak Kościół jest reformowany w oparciu o Słowo Boże, to takiej sprzeczności nie ma. Reforma to nie dostosowanie Kościoła do świata, ale kształtowanie Kościoła według Słowa Bożego. Dlaczego XVI-wieczni reformatorzy odrzucili Mszę jako ofiarę, kult obrazów i świętych, teologię usprawiedliwienia jako nagrody za ludzkie uczynki itp.? Bo w Biblii znaleźli coś innego. Swoją teologię wywiedli wic z Biblii, a nie z Platona, Arystotelesa, czy zainspirowanych nimi nauk ówczesnych humanistów i papistów.

Kiedy świat uzna, że diabeł jest bogiem, my też mamy to zrobić?
Jonah
 
Posty: 726
Dołączył(a): So mar 03, 2012 01:09
wyznanie: chrześcijanin (KE-A)
dyplomy: 1
  

Następna strona

Powrót do Luteranizm wysokokościelny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron