Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej strony. Korzystają z nich również firmy reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w cookies kliknij "Akceptuj", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuj

Bo Giertz - Kristi Kyrka po polsku

Bo Giertz - Kristi Kyrka po polsku

Postprzez Jakub » N kwi 03, 2016 22:27

Bo Giertz – Kościół Chrystusa (1939)

ROZDZIAŁ 11 - Służba pojednania

1. CHRYSTUSOWE POSŁANIE
“SŁUŻBĘ MOJĄ CHLUBNIE WYKONUJĘ” (Rz 11,13, BW). Paweł uznając swój urząd za apostolski, odnosi się do wielkiego posłania, aby być “apostołem pogan” (ten sam werset). Oto jest “służba pojednania” (2 Kor 5,18), którą przyjął “nie od ludzi ani przez człowieka, lecz przez Jezusa Chrystusa i Boga Ojca” (Ga 1,1) i którą następnie uznaje za fundament Kościoła (Ef 2,20).
Aby po kolei poznać to, co Nowy Testament naucza o Służbie Duchownych, nazywanej też Urzędem Pastorskim, najlepiej rozpocząć o tematu apostolatu. Spośród wszelkich urzędów pierwotnego Kościoła, niewątpliwie był on najczęściej wspominany w Nowym Testamencie. Są tacy, którzy zaprzeczają, iż wczesny Kościół miał jakiekolwiek rzeczywiste urzędy. Twierdzą, że nie było tam czegoś takiego jak prawo kościelne, system organizacyjny, czy hierarchia w pierwszych chrześcijańskich zborach. Apostolstwo nie miało zatem charakteru urzędu. Autorytet apostołów opierał się więc całkowicie na ich cechach osobistych – byli najstarszymi członkami Kościoła, osobiście widzieli Jezusa, otrzymali wielkie dary łaski, byli najbardziej cenionymi kaznodziejami swoich czasów. W związku z tym, cieszyli się autorytetem moralny, ale nie mieli żadnego urzędu, a już zwłaszcza takiego, który mogli by otrzymać osobiście od Jezusa.

Jednakże dokładna analiza językowa sprawia, że takie poglądy stają się bezzasadne. Naukowcy stwierdzili, że samo słowo Apostoł (w grece: apóstolos), jest bezpośrednim tłumaczeniem żydowskiego terminu – schaliach – który oznacza upoważnionego przedstawiciela. Kiedy tylko Jezus powołał swych uczniów, “wybrał z nich dwunastu, których też nazwał apostołami” (Łk 6,13–16), termin ten był pośród żydów uznaną instytucją prawną. Ów schaliach mógł w pełni (ze skutkami prawnymi) reprezentować powierzającego go, poprzez jakąkolwiek funkcję, czy ceremonię. To co schaliach powiedział, zrobił, czy napisał, było tak samo wiążące, jakby uczynił to ten, którego reprezentuje. Możliwe były nawet zaręczyny za pomocą przedstawiciela, zaś takie żydowskie zaręczyny niosły takie konsekwencje, co dla nas ceremonia ślubna.

Słowo „apostoł” jest używane w Nowym Testamencie również w sensie ogólnym: “Apóstolos (= Poseł) nie jest większy od tego, który go posłał” (J 13,16). Słowo to mogło być również używane w znaczeniu upoważnionego przedstawiciela zboru (zob. 2 Kor 8,23). Może to nas zaskoczyć, że słowo, które odnosiło się do najwyższego urzędu w pierwotnym Kościele, było również używane w odniesieniu do zasadniczo nieznaczących przedstawicieli zborów. Jest to upoważnione, ponieważ znaczenie tego słowa jest następujące: „ktoś, kto został posłany aby działać w cudzym imieniu”. Natychmiastowa popularność tego terminu w pierwszym Kościele, miała związek z tym, iż 12 Apostołów powołał sam Jezus Chrystus.

Jezus rzeczywiście wybrał dwunastu spośród swych uczniów i nazwał ich apostołami (scheluchim), jak to czytamy w Mt 10,1-4, Mk 3,13-15, 6,7, oraz w Łk 6,13 i 9,1-2. W szczególny sposób posłał on tych dwunastu mężczyzn. Tylko oni stali się Jego prawomocnymi przedstawicielami. Dał im własną moc leczenia chorych w Jego imieniu i zwiastowania, że Królestwo Niebieskie jest już blisko. Ich władza wynikała z bycia apostołami Chrystusa, a nie z samego faktu bycia uczniem, uczniów bowiem było wielu. Ich poselstwo miało być przyjmowane jak słowa Jezusa: A kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi. A kto mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał” (Łk 10,16). Ich obecność, była obecnością Jezusa: “Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje” (Mt 10,40).
Jednakże owo posłanie miało było ograniczone co do zadań i co do czasu. Czytamy, że ci, którzy zostali posłani, musieli następnie swoją służbę zrelacjonować (Mk 6,30; Łk 9,10; cf 10,17). W każdym razie, po śmierci Jezusa uczniowie wydają się całkowicie sparaliżowani i zakłopotani. Nie wyglądają na takich, którzy mają prawo do mówienie w Jego imieniu. O ile kiedyś takie prawo mieli, to teraz zostało im ono zabrane, ponieważ opuścili i odrzucili swego Pana. Ich Mistrz został publicznie skazany za bycie fałszywym Mesjaszem, jawnie oszukującym ludzi. Jakiekolwiek zwiastowanie w Jego imieniu było niemożliwe.

Wydarzeniem, które wszystko zmieniło było zmartwychwstanie Chrystusa. Było to wydarzenie, które przemieniło ich beznadzieję i wpłynęło na bieg wydarzeń w przyszłości. Apostolat został odnowiony przez Zmartwychwstałego, a to na całą przyszłość, aż do czasu Jego powrotu w chwale. Jezus dał apostołom nowe polecenie: mają być przede wszystkim świadkami Jego zmartwychwstania. Zostali wyposażeni w moc Ducha Świętego (J 20,22; Dz 2,4) i przyodziani w moc czynienia cudów. To iż rzeczywiście tak było jest ponad wątpliwość. Paweł odnosi się jako do „znaków, cudów i przejawów mocy”, jako do faktycznych wydarzeń, które miały miejsce w Koryncie i nazywa je „Znamionami potwierdzającymi godność apostoła” (2 Kor 12,12). W imieniu Chrystusa, apostołowie mieli także błagać ludzi o pojednanie się z Bogiem (2 Kor 5,20), mieli odpuszczać grzechy w Jego imieniu, co było tak samo ważne, jak wtedy, kiedy to On odpuszczał grzechy (J 20,23).

Historycznie pierwszy urząd w Kościele ma związek z posłaniem upoważnionych przedstawicieli Jezusa. Posłania tego dokonał sam Jezus. Dlatego też poza pierwszą generacją wierzących nie było w Kościele apostołów. Tylko dwunastu zostało nazwanych apostołami, a także Paweł. W rzeczywistości pierwszemu Kościołowi zajęło trochę czasu, zanim rozpoznali w nim „apostoła nie od ludzi ani przez człowieka, lecz przez Jezusa Chrystusa” (Ga 1,1). Tytuł apostoła użyto jeszcze w u kilku innych osób, które prawdopodobnie tak jak Paweł zostały osobiście posłane przez Jezusa. Jeżeli ktoś nie miał takiego posłania, nie może być uznany za apostoła, nawet jeśli był znaczącym liderem wczesnego Kościoła. Ludzie tacy jak Apollos czy Tymoteusz nigdy nie byli nazywani apostołami, ani też wielu z tych, którzy widzieli zmartwychwstanie Pana, a jednak nie zostali przez Niego posłani.

W pierwotnym Kościele nie było żadnego porządku kościelnego, bowiem nie było takiej potrzeby, gdyż byli w nim apostołowie. Byli upoważnionymi przez Chrystusa reprezentantami: sam Pan powierzył im własną moc! Ich słowa miały charakter wiążący (Jud 17), ich nauczanie stało się fundamentem Kościoła (Dz 2,42), stali się kanałem dla Ducha Świętego (Dz 8,14-17; 19,6). Nawet kiedy zdecydowali się na użycie formy perswazji, wiedzieli, że „jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być w wielkim poważaniu” (1 Tes 2,7), oraz że mają prawo, wymagać posłuszeństwa (Flm 8–10, cf 1 Kor 7,17; 11,34; Dz16,4).

Zatem kwestia władzy nie stanowiła problemu dla pierwotnego Kościoła. Apostołowie byli jego naturalnymi liderami. Ale jak sprawy potoczyły się w następnej generacji? Kto przejął rolę apostołów? Odpowiedź dana przez wczesną chrześcijańską tradycję jest następująca: ci, którzy zostali wybrani i dopuszczeni przez samych apostołów.

Czytamy o tym w najstarszym chrześcijańskim dokumencie spoza Nowego Testamentu. Klemens Rzymski (ok. 95 n.e.) w swym Liście do Koryntian (rozdziały 42 i 44) pisze następująco:
Apostołowie głosili nam Ewangelię, którą otrzymali od Jezusa Chrystusa, a Jezus Chrystus został posłany przez Ojca. Chrystus przychodzi zatem od Boga, Apostołowie zaś od Chrystusa. … Nauczając po różnych krajach i miastach, spośród pierwocin [swojej pracy] wybierali ludzi wypróbowanych duchem i ustanawiali ich biskupami i diakonami dla przyszłych wierzących. … Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będą spory o godność biskupią. Z tego też powodu, w pełni świadomi, co przyniesie przyszłość, wyznaczyli biskupów i diakonów, a później dodali jeszcze zasadę, że kiedy oni umrą, inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę.

Klemens wyraźnie pokazuje, że już w pierwszym pokoleniu po apostołach wyprowadzano urząd kościelny od apostołów Chrystusa. Łańcuch jest jasny: Chrystus posłał Swych apostołów, którzy następnie ustanowili pierwszych biskupów i diakonów. Oni z kolei przekazali swój urząd nowej generacji, wszystko to wyprowadzono z powierzenia przez Jezusa apostołów.

Początek tego zjawiska możemy znaleźć już w Nowym Testamencie. Poza apostolatem, zaczęło pojawiać się dużo różnych urzędów. Część z nich była „prorocka”, zależała więc od wizji lub natchnienia Ducha. Inne urzędy były bliższe naszej praktyce; obejmowały posłanie i wyświęcenie. I to właśnie apostołowie przewodniczyli tym rytom. Wybrali siedmiu „diakonów”, niezależnie od tego czy tak ich tytułowano, a następnie instalowali ich do urzędu poprzez modlitwę i nałożenie rąk (Dz 6,1-6).

Podczas swych podróży misyjnych, apostołowie instalowali prezbiterów po zborach (Dz 14,23). Apostoł Paweł napisał do Tytusa: „Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem” (Tt 1,5). Również Tymoteusz został instalowany do swego urzędu poprzez modlitwę i nałożenie rąk apostołów, przez co otrzymał „dar od Boga” (2 Tm 1,6; 1 Tm 4,14). W ten sposób został obdarzony władzą wybierania prezbiterów i przekazywania wieści apostolskiej, która została mu powierzona „ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać” (2 Tm 2,2).

Sukcesja apostolska, w rozumieniu przekazywania urzędu z rąk apostołów, miała oczywiście wielkie znaczenie od samego początku Kościoła. Trzy urzędy, które zachowały się w Kościele do naszych czasów, były już obecne w czasach apostolskich. Nawet same słowa używane w Nowym Testamencie były przekazywane z pokolenia na pokolenie aż do dzisiaj, dla przykładu w języku polskim i szwedzkim: biskup i biskop (epískopus), ksiądz i präst (presbýteros), czy diakon i diakon (diákonos)

Ciężko powiedzieć w jaki sposób pierwotny Kościół podzielił obowiązki pomiędzy tymi urzędami. Biblia nie jest tu wystarczającym materiałem, aby odpowiedzieć na to pytanie. Jednakże, możemy z pewnością powiedzieć, że diakoni zajmowali się przede wszystkim dziełem miłosierdzia, kiedy to prezbiterzy (księża) i biskupi zwiastowali Słowo i zasadniczo zajmowali się administracją Kościoła. Jednak ciężko jest znaleźć wyraźną różnicę między biskupami a prezbiterami. Jest to wręcz niemożliwe, aby znaleźć na to odpowiedź bazując jedynie na Biblii, oraz na strukturze i organizacji pierwotnego Kościoła. Za każdym razem jesteśmy zmuszeni opierać się na własnych domysłach, lub na niektórych współczesnych domniemaniach. Porządek, który mamy w Kościele Szwecji, nie jest zbudowany jedynie w oparciu o Biblię, ale uwzględnia również rozwój Kościoła, który miał miejsce w drugim wieku. To co nie udało się określić w oparciu o Nowy Testament, nie uzupełniliśmy własnymi domniemywaniami, ale oparliśmy się na istniejących dokumentach pozostawionych przez następców apostołów, a także z informacji pozostawionych przez Ojców wczesnego Kościoła, które dotyczyły zamiarów i nakazów apostolskich.

Ignacy – najbardziej znany biskup – męczennik z Antiochii, opracował na początku II wieku koncepcję urzędu biskupiego, która trwa aż do dzisiaj. Jego listy informują nas o sytuacji w Syrii i w Azji Mniejszej, krótko po śmierci ostatniego apostoła. Każde większe miasto z otaczającym je terenem, ma teraz swego własnego biskupa. Nic nie może się dziać bez biskupa i prezbiterów. Mają być traktowani jak Pan i Jego apostołowie. Ignacy pisze w swym Liście do Efezjan, rozdział 6 następujące słowa: „Każdego bowiem, którego Pan domu posyła, by rządził w jego imieniu, tak należy przyjąć, jak tego, który go posłał. Rzecz więc jasna, że na biskupa należy patrzeć jak na samego Pana”. Widzimy tu, że biskup jest postrzeganie podobnie jak apostoł, jako przedstawiciel Chrystusa.
Źródła z końca II wieku niosą ze sobą bardziej bogate opisy, znajdujemy w nich opis tradycji, według której biskupi i prezbiterzy są następcami apostołów. Ireneusz (ur. ok. 130 roku), Ojciec Kościoła, poprzez swego mentora Polikarpa – który był uczniem apostoła Jana, miał gruntowną wiedzę na temat czasów apostolskich. Wielokrotnie podkreśla, że urzędy kościelne mają nieprzerwaną sukcesje od ludzi „którzy zostali ustanowieni przez Apostołów jako biskupi w poszczególnych Kościołach” (Adversus haereses, III, 3:1; zobacz również IV, 26:2).

Wszystko to jest niczym innym jest pewnym założeniem, które nie musi wprost wynikać ze źródeł. Jednak, jeśli apostolat było autoryzowanym posłaniem, to z natury rzeczy autorytet apostolski powinien zostać przekazany tym, których oni autoryzowali. Urzędy kościelne, w takiej formie jaką znamy dzisiaj, pochodzą z posłania, które sam Pan dał swoim Apostołom. Substancja urzędu była ustalona od początku. Jedynie formy musiały się dopiero wykrystalizować. Wydaje się, że musiało upłynąć kilka pokoleń, zanim ustalił się zakres obowiązków między trzema urzędami. W następnej generacji po apostołach, którą reprezentowali tacy ludzie jak Tymoteusz i Tytus, którzy obejmowali urząd z powierzenia apostołów, widzimy obraz biskupa, który wyłonił się w ciągu najbliższych dwóch – trzech pokoleń. W tym samym czasie różne funkcje, takie jak ewangeliści czy nauczyciele, spływają się z urzędem prezbitera. Bardzo wcześnie w całym Kościele przyjęto porządek według którego ordynować, lub konsekrować do urzędów kościelnych mogą jedynie biskupi. Porządek ten przetrwał prawie dwa tysiące lat. Nieprzerwany łańcuch biskupów został zachowany w aktach konsekracji, również w tej gałęzi Kościoła Chrystusa, która jest znana jako Kościół Szwecji.

Urzędy kościelne pochodzą od apostołów, a przez nich od Chrystusa. Dla pierwotnego Kościoła było czymś oczywistym, że apostołowie działali w imieniu Jezusa i zgodnie z Jego wolą, kiedy to stwierdzili, że ich posłanie powinno być przekazane następnej generacji. Było to jasne, że Duch Święty, który działa w Kościele był motorem w rozwoju urzędów, które w następnych generacjach po apostołach doprowadzone zostały do znanego nam dzisiaj kształtu. Pogląd ten jest podtrzymany przez szwedzką Reformację w jej Porządku Kościelnymi z roku 1571: „ W związku z tym, porządek przewidujący biskupów i księży był bardzo korzystny i bez wątpienia dany przez Boga – Ducha Świętego, który jest dawcą wszelkich dobrych rzeczy; i było to powszechnie przyjęte i zaakceptowane przez chrześcijaństwo, zaś od tego czasu pozostaje i pozostać powinno tak długo, dopóki świat stoi.”

We wczesnym Kościele istniał także inny typ urzędu, czyli proroczy, który nie został dany przez apostołów, a bezpośrednio przez Ducha. W pierwszych pokoleniach ci „charyzmatycy” czy „pneumatycy” posiadali szczególny mandat od Chrystusa. Prorocy Nowego Testamentu byli wielce cenieni, zwykle wymieniano ich zaraz po apostołach. Jednakże bardzo szybko trzeba było się zmierzyć z gorzkim doświadczeniem fałszywych proroków – którzy twierdzili, że są pod natchnieniem Ducha Świętego i zdobywali sobie słuchaczy po zborach. Już około roku 100, młody Kościół musiał walczyć o prawdziwą Ewangelię z tymi, którzy wyznawali pogląd znany jako gnostycyzm. Rzeczywisty początek tej walki widzimy w słowach Pawła skierowanych do Tymoteusza: „Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki (gr. gnosis), do której niejeden przystał i od wiary odpadł” (1 Tm 6,20-21). Podczas tej walki Kościół nauczył się, że przetrwanie prawdziwej Ewangelii zależy od tego, jeśli będzie zwiastowana przez tych, który posłanie i lojalność są ponad wątpliwość. Był to pierwszy wielki pojedynek Kościoła z fałszywą duchowością pozbawioną norm. Tym samym Kościół zdobył oręż do walki z wszelkimi subiektywnymi re-interpretacjami Ewangelii – tj. zewnętrzne, autorytatywne Słowo, Regułę Wiary (lat. Regula Fidei), niezmienne wyznania, a obok nich potrójny Urząd z nieprzerwaną sukcesją od apostołów.

Oczywiście to nie oznacza, że wolne proroctwa ustały. Nigdy nie ustały i nigdy nie mogą zostać zakazane. Ilekroć Bóg ma takie upodobanie, może wezwać ludzi aby wyszli naprzeciw i mówili w Jego Imieniu. Kościół powinien słuchać tych prorockich głosów mężczyzn i kobiet, ale jednocześnie sprawdzać ich przesłanie w odniesieniu do Słowa, które zostało nam powierzone. Nie możemy mylić tego prorockiego urzędu ze zwykłymi urzędami w Kościele. Prorok jest powołany bezpośrednio przez Ducha i przemawia tak długo, aż jego natchnienie się nie skończy. Ten kto wykorzystuje owo osobiste powołanie, musi ciągle odnajdywać siebie w zgodzie z kierunkiem wytyczonym przez Ducha. Zwyczajny Urząd jest inny. Jest on powierzeniem bazującym na wyświęceniu. Nie chodzi w nimi o mówieniu w mocy swego osobistego natchnienia, ale na wiernymi przedstawianiu starego przesłania, które kiedyś było dane i przyjęte. Dlatego też Paweł wymaga od biskupa następujące rzeczy: „trzymający się prawowiernej nauki, aby mógł zarówno udzielać napomnień w słowach zdrowej nauki, jak też dawać odpór tym, którzy jej się przeciwstawiają” (Tt 1,9). Oczywiście, również ten urząd musi być prowadzony mocą Ducha i pod Jego przewodnictwem, jednak jego podstawa i autorytet nie są założone na prywatnym doświadczeniu, czy poczuciu powołania, ale jest to założone na darze Ducha podczas wyświęcenia, oraz Jego obecności w Słowie i Sakramentach. Urząd prorocki jest konsekwencją nadzwyczajnej Bożej interwencji w szczególnych wypadkach. Zwyczajny Urząd jest formą ciągłego Bożego działania, poprzez które buduje On Swój Kościół (Ef 4,11-12).

* * *

Zwyczajny Urząd Kościoła opiera się – jak to mogliśmy zobaczyć, od powierzenia danego przez Chrystusa. Nie opiera się na osobistych zdolnościach, wierze, pobożności, albo poczuciu bycia powołanym do Urzędu. Znaczenie apostołów bazowało na mocy autorytetu Chrystusa, a nie na sile ludzkich charakteru. Osobiście byli oni zwykłymi istotami ludzkimi. Źródła potwierdzają to otwarcie, zaskakując tych, którzy z humanistycznego punktu widzenia widzieliby apostołów jako heroiczne osoby, wybitne osobistości, geniuszów religijnych czy też podziwiane wzorce moralne. Dużo z tego nie mieli. To kim byli, pochodziło z mocy powołania przez Chrystusa, do bycia Jego upoważnionymi przedstawicielami.

Jednakże, to nie oznacza, że nie jest istotne, kim jest człowiek pełniący urząd. W przestrzeni biznesu i polityki, upoważnieni przedstawiciele mogą zdradzić swą firmę czy partię. Ta prawda dotyczy również apostołów, co widzimy na przykładzie Judasza. Wierność apostoła jest zatem bezwzględnym wymogiem. To prawda, że nie przyjmuje on urzędu ze względu na doskonałe kwalifikacje osobowe. Jednakże, kiedy przyjął on ów Urząd, wtedy wymagana jest od niego pełna lojalności. Koncepcja Urzędu od pierwotnego Kościoła miała zatem dwojakie faktory: powierzenie od Chrystusa i oddanie się wobec tego powierzenia.

Powierzenie przynależy całkowicie do Chrystusowego powołania. Nikt nie może przyjąć Urzędu ze względu na swą własną decyzję. Za apostołem stoi jego Pan ze Swym powierzeniem. Jedynie mocą tego powierzenia apostołowie ośmielają się iść przed siebie. On powierza ich w Swej szczerej ufności. On nigdy nie musi się zastawiać, czy ich cechy osobiste wystarczą. Nie musi nerwowo pytać się o ich talenty czy siłę woli, czy ich elokwencja Go zadowala. Powierzony może powiedzieć: Pan tego chce: „Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20). Moc i pewność tej koncepcji Urzędu jest założona na słowach Jezusa, które skierował do apostołów: „Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwał” (J 15,16).

Oddanie stanowi drugą stronę tej samej rzeczy. Nie ma miejsca dla apostoła, który chciałby jakoś dostosować lub poprawić przesłanie, która ma za zadanie zwiastować. Może to zostać uznane za głupotę, ale apostoł nie ma drogi odwrotu - „a biada mi, jeślibym ewangelii nie zwiastował” (1 Kor 9,16). On nie ma ani obowiązku, ani żadnego prawa, aby szukać innego potwierdzenia swego przesłania niż: Pan to nakazał. „Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych. A od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny” (1 Kor 4,1-2). Apostoł nigdy nie może przyznawać sobie jakiegoś zaszczytu czy przywileju, gdyż Urząd nie jest jego, ale Pański! Pan, który powierza, stoi w centrum tego wszystkiego co odnosi się do praktycznych aspektów Urzędu. „Bo jeśli ewangelię zwiastuję, nie mam się czym chlubić; … Albowiem jeśli to czynię dobrowolnie, mam zapłatę; jeśli zaś niedobrowolnie, to sprawuję tylko powierzone mi szafarstwo” (1 Kor 9,16.17). „Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga” (2 Kor 3,5).

Apostoł jest więc złączony ze swym Panem. Jego życie nie jest już dłużej tylko jego. On wie, że apostołowie są „współpracownikami Bożymi” (1 Kor 3,9), wyświęconymi i poleconymi do zwiastowania Ewangelii o Bożym planie Zbawienia. To wyświęcenie jest również wyświęceniem do cierpienia. „Wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, a sługa jak jego pan” (Mt 10,25). Biczowanie, więzienie i nienawiść przynależy do konsekwencji Urzędu. „Mąż ten jest moim narzędziem wybranym, … Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego” (Dz 9,15-16). Oto co powiedział Pan w odniesieniu do Saula, który miał się stać apostołem Pawłem.

Dlatego też prawdziwy apostoł nie ucieka od cierpienia. Gdy część apostołów została uwięziona w Jerozolimie i byli wychłostani przed uwolnieniem „odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego” (Dz 5,41). Odnosząc się do cierpień fizycznych, Paweł napisał: „zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło” (2 Kor 4,10). Niezależnie od okoliczności, „przez chwałę i hańbę, przez zniesławienie i przez dobrą sławę” tylko jedna rzecz jest w tym istotna, powierzenie dane apostołowi. „Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa” (2 Kor 4,5).
Nie ma właściwego sprawowania Urzędu bez tego oddania, bez tego bezkompromisowego posłuszeństwa powierzeniu, które zostało dane; oraz bez całkowitej, serdecznej ufności w Pana, który powierzył Urząd.

* * *

Kiedy apostołowie dali swym następcom powierzenie otrzymane od Chrystusa, urząd apostolski nie zmienił swego charakteru. Na mocy swego Urzędu, Tymoteusz może posługiwać się swym autorytetem pomimo swego młodego wieku (1 Tm 4,12). Wczesny Kościół wiedział, że jego liderzy zostali wskazani przez Boga (1 Kor 12,28). Dlatego też Paweł powiedział do prezbiterów Kościoła w Efezie, którzy zostali instalowani przez apostołów do swego urzędu: „Duch Święty ustanowił [was] biskupami” (Dz 20,28). Powierzenie daje zadanie bycia pasterzami: „nie z przymusu, lecz ochotnie, … nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem, nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni” (1 P 5,2-3). Autorytet apostolski została nadany do służby. Zadaniem Urzędu nie jest samo-gloryfikacja Urzędu, ale gloryfikacja Pana.

* * *

W jaki sposób powinniśmy rozumieć kapłaństwo powszechne, kapłaństwo wszystkich ochrzczonych? Jeżeli urząd pastorski jest świętym powierzeniem danym na początku apostołom, a następnie przekazywanym aż do dzisiaj kolejnym generacjom, to czy jest sens aby w ogóle zajmować się kapłaństwem powszechnym. Jak najbardziej! Kapłaństwo ochrzczonych jest samo w sobie bardzo ważnym pojęciem dla Kościoła.

Kiedy Luter przywrócił zapomnianą, biblijną koncepcję kapłaństwa powszechnego całego ludu Bożego, używał to słowo w kontraście do rzymskiego kapłaństwa. Kościół Rzymski uważał urząd kapłański jako urząd ofiarny; głównym zadaniem kapłana było składania ofiarny mszalne, ubłaganie Chrystusa, które było powtarzane każdego dnia przy ołtarzu. Ponieważ tylko kapłan mógł sprawować ważną mszę, stał się niezastąpionym pośrednikiem między ludźmi a Bogiem.

Nauka Lutra o kapłaństwie powszechnym pokazywała fałsz rzymskiego rozumienia kapłaństwa. Odkąd Chrystus umarł za nasze grzechy – raz na zawsze, Jego ofiara nie musi być nigdy powtarzana. Odpuszczenie grzechów jest otwarte każdego dnia dla wszystkich wierzących. Każdy wierzący może więc o każdej porze przyjść do niebiańskiego Ojca i przyjąć pełne odpuszczenie. Każdy chrześcijanin ma taką samą możliwość jak ksiądz, aby zbliżyć się do Boga w imieniu Jezusa.

W Obronie Wyznania Augsburskiego (XIII,7-11) Filip Melanchton zauważa, że urząd kapłański (pastorski) nie ma charakteru ofiarnego, ale zupełnie inne zadanie, jest urzędem kaznodziejskim:
„Kapłaństwo pojmują przeciwnicy nie jako służbę Słowa i podawanie innym sakramentów, lecz jako służbę spełniania ofiary, jak gdyby musiało być w Nowym Testamencie kapłaństwo podobne do lewickiego, które by składało ofiary za lud i wyjednywało dla innych odpuszczenie grzechów. … Dlatego kapłani są powoływani nie do jakichś ofiar, które mają być jakoby pod władaniem Zakonu składane za lud, aby przez nie wyjednywali dla ludu odpuszczenie grzechów, lecz są powoływani do nauczania Ewangelii i podawania ludowi sakramentów. I nie mamy innego kapłaństwa, podobnego do lewickiego, jak o tym dostatecznie poucza List do Hebrajczyków (7,11 i n.). Jeśliby zaś kapłaństwo czy urząd kapłański rozumiano jako służbę Słowa, bez trudności nazwalibyśmy ten urząd kapłański sakramentem”.

Urząd kapłański (pastorski) nie staje się niepotrzebny, ze względu kapłaństwo powszechne wszystkich ochrzczonych. Podkreślamy, że Urząd ten nie dotyczy składania ofiar Bogu, ale jest to urząd szafarstwa środkami łaski Bożej dla ludu Bożego. Nie jest to więc most przez który ludzkość przychodzi do Boga, ale jest to jedno z narzędzi poprzez które Bóg postanowił mówić i działa na świecie. Jej celem nie jest przebłaganie Boga, jednakże potrzebuje On dostrzec Swe stworzenie, niczym przez lunetę spojrzeć na zapominalską ludzką rodzinę i czyni to poprzez zwiastowanie Jego Słowa i sprawowanie Jego sakramentów.

Podobnie jak Chrystus posłał swych apostołów, aby kontynuowali Jego pracę w zwiastowaniu Ewangelii, chrzczeniu, odpuszczaniu grzechów i w byciu pasterzami Jego Kościoła, tak też i apostołowie wybrali sobie tych, którzy przejęli ich obowiązki, a tym samym powstały urzędy Kościoła. Zadania urzędu kapłańskiego, świętej służby, są takie same jak w przypadku apostołów: zwiastowanie Słowa i sprawowanie sakramentów, wykonywanie władzy kluczy i bycie pasterzami stada. Nikt nie może podjąć tej świętej służby na własną rękę, jak to czytamy w Wyznaniu Augsburskim art. XIV: „nikt nie powinien w nim nauczać publicznie lub udzielać sakramentów, jeśli nie jest należycie powołany”, to znaczy bez bycia ordynowanym i instalowanym, zgodnie z porządkiem Kościoła.
Byłoby to wielkim nieporozumieniem, gdybyśmy stwierdzili, iż reformatorzy nauczali, że każdy kto tylko chce, może nauczać i przewodniczyć Wieczerzy Pańskiej. Ich nauka podkreślała różnicę między kapłaństwem Starego Testamentu – opierającym się na składaniu ofiar, a na drugiej stronie kapłaństwem ewangelicznym (święta służba) – opierającym się na szafarstwie środkami łaski. Podkreślali również, że poprzez wielką ofiarę Chrystusa wszyscy mamy wolny dostęp do Bożej łaski. Cały lud Boży jest równy w dostępie do naszego łaskawego, niebiańskiego Ojca.
Kapłaństwo powszechne wszystkich ochrzczonych jest nazywane kapłaństwem dlatego, że wyraża się w składaniu ofiar: „I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1 P 2,5). Ofiary ludu Bożego mogą przybierać dwa kierunki, pierwszym z nich jest chwała i dziękczynienie Bogu, a drugim są uczynki miłosierdzia wobec bliźnich: „Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię. A nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu” (Hbr 13,15-16).

W ten sposób kapłaństwo powszechne funkcjonuje w codziennym życiu. Jednakże w pewnych okolicznościach każdy Chrześcijanin może zostać powołany do tego, co normalnie przynależy do urzędu pastorskiego. Kiedy pastor jest nieobecny, a ktoś umiera, lub jest w kryzysie duchowym i potrzebuje zapewnienia, że jego grzechy są odpuszczone, bliźni chrześcijanin może mu to zwiastować w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. W tym samym Imieniu może on ochrzcić umierające niemowlę, kiedy braknie czasu, aby wezwać pastora. W rzeczywistości sami powinniśmy zadać sobie pytanie: „Czy jeśli Bóg teraz, dzisiaj powoła mnie abym przemawiał Jego głosem, chrzcił w Jego imieniu i w Jego imieniu odpuszczał grzechy, to mogę to uczynić?”. Tak, możesz służyć Bogu w ten sposób, w Chrzcie zostałeś do tego wyświęcony. Przynależysz do kapłaństwa wszystkich wierzących. Również ciebie dotyczą te słowa: „Ale wy jesteście … królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym” (1 P 2,9).

* * *

W końcu: jak w atmosferze gorącej debaty spojrzeć na temat ordynacji kobiet, w świetle nowotestamentowego rozumienia urzędu pastorskiego? Po tym wszystkim co zostało już powiedziane powinno być jasne, że sprzeciw Kościoła wobec ordynacji kobiet nie opierał się na jakimś rzekomym konserwatyzmie. Gdyby urząd pastorski posiadał powierzenie od zboru, a ludzie dobrej woli zatroszczyli by się o pensje, wtedy nie byłoby problemów z otwarciem ordynacji do urzędu pastorskiego dla kobiet. Jednakże urząd Kościelnym jest czymś innym. Od samego początku jego pozycja, prawa i obowiązki, bazowały na powierzeniu, które dał Chrystus, rozsyłając na świat swych apostołów. Urząd ten dosłownie powstał z konsekrujących rąk apostołów. Tworzenie czegoś zupełnie nowego równolegle z pierwotnymi urzędami może się okazać niebezpieczne. Urząd pastorski opiera się na apostolskim powierzeniu, którego nie można sobie zawłaszczyć. Musi to być całkowicie jasne, że został on przekazany zgodnie z wolą Chrystusa. Mówienie w Jego imieniu i mocą Jego autorytetu jest zbyt poważną sprawą, aby pozwolić sobie na jakąś niepewność co do rzeczywistego posłania kogoś do służby w urzędzie pastorskim.

Oczywiście, każdy przypadek osobistego powołania może przynieść prawdziwego proroka, ale niesie też ryzyko pojawienia się fałszywego proroka! Jednakże funkcja prorocka nie opiera się na powierzeniu od Chrystusa. Począwszy od czasów apostolskich Kościół ma trzy urzędy, które przekazuje nowym generacjom swych służebników. Ma on mandat od Pana Kościoła, aby stworzyć nowy urząd, jednakże nie może on uzyskać takiego samego charakteru apostolskiego powierzenia, jak to mają stare urzędy.
Równie nie do pomyślenia jest to, iż Kościół będzie otwierał dla kobiet już istniejące urzędy pastorskie. Praktyka pierwotnego Kościoła, bazująca na nauczaniu Chrystusa przekazanym przez apostołów i udokumentowana w Nowym Testamencie wznosi mur wobec takiego pomysłu. To że mężczyźni i kobiety są równie bliscy sercu naszego niebiańskiego Ojca stoi ponad wszelką dyskusją, z chrześcijańskiego punktu widzenia. Nie uznajemy żadnej poniżającej postawy czy zachowania w ich wzajemnych relacjach. Kościół jest ciałem Chrystusa, w którym wszyscy członkowie służą sobie nawzajem. Jedyna różnica wynika z podziału obowiązków i różnorodności darów, które daje sam Bóg (1 Kor 12,17-18). Chrześcijanin chętnie i wdzięcznie respektuje ten porządek wiedząc, że pozostali członkowie Kościoła nie są ani mniej lub bardziej wartościowi, tylko ze względu na zadania, które dał im Bóg. Częścią tego porządku danego przez Boga jest wyraźne świadectwo Nowego Testamentu, iż kobiety nie są powołane do służby pastorskiej.

Chrześcijaństwo od samego początku nie znało innego urzędu w którym może służyć kobieta, niż urząd diakonisy. Nauka biblijna jest wyraźnie wyłożona w 1 Tm 2,11-15, czy w 1 Kor 14,34-38; jest więc niemożliwe powierzeniu urzędu pastorskiego kobiecie, bez świadomego uchylenia tego co uczy zarówno Pismo Święte, jak i tradycja Kościoła, w sposób nie budzący wątpliwości. Niektórzy zwolennicy zmian zgadzają się z takim nauczaniem Pisma Świętego, jednocześnie zwracają uwagę, że musi być ono odczytane w „duchu Ewangelii”. Wygląda to tak, jakby apostołowie nie zrozumieli dobrze Jezusa i Jego intencji. On podobno nie miał żadnych przeciwwskazań wobec powierzenia urzędu pastorskiego kobietom.

Jednakże, uderzający i niezwykły jest fakt, że Jezus osobiście nigdy nie powołał kobiety na apostoła. A przecież wśród uczniów Jezusa było wiele kobiet, które Ewangelie podają za dobre przykłady. Nigdy nie zapomniano, że kiedy apostołowie uciekli, to kobiety stały wiernie pod krzyżem. Kobiety były również pierwszymi świadkami zmartwychwstania. Mimo to, żadna z nich nie została powierzona do świadczenia o zmartwychwstaniu w charakterze apostoła. Powód wcale nie musiał być związany z odniesieniem do żydowskich zwyczajów. Jezus mógł swobodnie, demonstracyjnie wbrew żydowskim zwyczajom pokazać prawdziwe Boże prawo i łaskawość. Zmienił rolę żonatych kobiet, które wcześniej nie miały praw w małżeństwie. Ale nie powołał kobiety do urzędu apostolskiego.
Apostołowie Chrystusa byli pewni, że powierzenie, które otrzymali, odnosi się jedynie do mężczyzn. W tym samym czasie wśród pogan, było mnóstwo kapłanek. W pierwszych latach, kiedy nie wszystkie sprawy było w zborach uporządkowane, być może zdarzały się przypadki, że kobiety nauczały i usługiwały podczas nabożeństw. Apostołowie nie mogli jednak tego zatwierdzić. W celu odpowiedzi swym przeciwnikom powoływali się na autorytet Ducha. Paweł daje gotową odpowiedź: „Jeśli ktoś uważa, że jest prorokiem albo że ma dary Ducha, niech uzna, że to, co wam piszę, jest przykazaniem Pańskim” (1 Kor 14,37). Pierwotny Kościół nie znał żadnej wyższej instancji. Sprawa została rozstrzygnięta. Stało się to porządkiem akceptowanym w całym Kościele chrześcijańskim, wyłożonym zarówno w Biblii jak i w porządkach kościelnych.

Jeżeli Szwedzka prowincja Kościoła zdecyduje się na zmianę tego porządku, to przyniesie to poważne konsekwencje. Oznaczałoby to podkopanie fundamentu na którym stoimy: Pisma Świętego, interpretowanego zgodnie z jednoznaczną tradycją Kościoła powszechnego, z doświadczeniem Reformacji wynikającym z odczytania przesłania apostoła Pawła. Chcemy porzucić stary fundament, a na miejscu niego stworzyć nową ideę, będącą podobną wyrazem bożego objawienia. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że w ten sposób staniemy na drodze, która doprowadził Kościół Rzymski do jego doktryny na temat Marii i papiestwa. Musimy być również świadomi tego, że uczyni to niemożliwe zjednoczenie z Kościoła, które pozostają wierne zasadom ustalonym przez pierwotnych Kościół, po wszystkie czasy. Jak długo nasz Kościół kontynuuje w życiu, w wierze i w doktrynie wyznanie o byciu jako Kościół Szwecji, szwedzką gałęzią jedynego, świętego i powszechnego Kościoła Chrystusa, taki krok wydaje się nie do pomyślenia.

Następnie: taki krok jest nie do pomyślenia, tak długo jak nasz Kościół pragnie pozostać wierny swej luterańskiej spuściźnie, wyrażone w gorliwości i miłości wobec Pisma Świętego, które było naszym największym atutem od czasów Reformacji.

Nic jednak nie jest bardziej naglące w naszej dyskusji niż to, że pojawiają się w niej emocje i argumenty sprzeczne z Ewangelią. Taki sposób argumentacji na temat ordynacji kobiet przychodzi łatwo nie tylko tym, którzy walczą o prawa kobiet w przestrzeni publicznej, ale także tym, którzy bronią odwiecznego stanowiska Kościoła, bez zrozumienia jego motywów. Wiele jest zatwardziałego konserwatyzmu i męskiej arogancji u niektórych ludzi, a więc postawy, która nie powinna mieć miejsca ani w Kościele, ani w ogóle w społeczeństwie.
Kwestia ordynacji kobiet nie dotyczy dla Kościoła praw kobiet, czy to w nim samym czy ogólnie w społeczeństwie. Dla Kościoła jest to kwestia wierności wobec porządku i powierzenia danych przez Pana Kościoła. Powód dla którego Kościół nie może utworzyć urzędu pastorskiego dla kobiet wynika z tego, że nie ma prawa tego uczynić, bowiem nie bazowałoby to na powierzeniu apostolskim. Dlatego też nie mógłby być powiązany z bezwarunkowym powiązaniem wobec przekazu apostolskiego. Wręcz przeciwnie: przez sam fakt istnienia, stanowiłby deklarację, że nie jesteśmy już dłużej związani wiarą apostołów, ale mamy prawo ją rewidować.

W naszych czasach istnieje wielka potrzeba, aby więcej kobiet mogło służyć w Kościele: pośród młodych, w różnych instytucjach, wśród różnych grup zawodowych kobiet i tak dalej. Potrzeba jest tak wielka, że dla jej wypełnienia nie wystarczą wolontariusze. W takiej sytuacji Kościół powinien szkolić kobiety w różnych dziedzinach i specjalnościach, a następnie nadać im urząd diakonatu, aby z powierzenia Kościoła służyły jako diakonise, w wierności i zgodzie z biblijnym i kościelnym porządkiem. Taka wierność zagwarantuje, że urząd ten przyniesie w korzyści, dając kobietom poczucie bezpieczeństwa i radość z ich pracy. Nie istnieje żadna wycena, czy ranking, kiedy Słowo Boże przypisuje jeden konkretny urząd mężczyźnie, a inny kobiecie, ale w ten sposób Bóg gwarantuje, że Jego dary będą używane w najlepszy możliwy sposób. Kościół Chrystusa nie ma innych praw niż te, które otrzymał z niezasłużonej Bożej łaski, aby potom z wdzięcznością służyć Panu i naszym bliźnim.
Avatar użytkownika
Jakub
Moderator
 
Posty: 439
Dołączył(a): Wt mar 23, 2010 19:16
Lokalizacja: Bystrzyca - LEKAW
wyznanie: Lut. Ew. Kość. AW w Czechach
  

Re: Bo Giertz - Kristi Kyrka po polsku

Postprzez Elżbieta » N kwi 03, 2016 23:58

Dzięki Jakubie za tak obszerne wyjaśnienie. Sądzę, że każdemu z nas się przyda. Dziękuję z całego serca.


Wydaje mi się, że dobrze by było rozesłać ten tekst do wszystkich parafii do odczytania w czasie Nabożeństwa :)
Avatar użytkownika
Elżbieta
Moderator
 
Posty: 3671
Obrazki: 46
Dołączył(a): N mar 21, 2010 00:27
Lokalizacja: Legnica
wyznanie: ewangelicko-augsburskie
  


Powrót do Idee Luteranizmu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość